Łukasz Litewka nie żyje. 36-letni poseł zginął tragicznie potrącony przez samochód, gdy jechał na rowerze. Do wypadku doszło ok. godziny 13 w Dąbrowie Górniczej. Poseł został potrącony przez samochód, który nagle zjechał na przeciwległy pas ruchu i uderzył w rowerzystę. Sprawę badają śledczy.
Partnerka Łukasza Litewki pojechała na miejsce wypadku
Partnerka Łukasza Litewki w rozmowie z Wirtualną Polską opowiedziała, co działo się tego dnia. Natalia Bacławska, gdy doszło do wypadku, była w drodze do pracy. Zauważyła, że lokalizacja telefonu jej partnera od dłuższego czasu wskazuje jedno i to samo miejsce.
Jechał na Pogorię pokręcić tam kółeczka. Miał swoją trasę rowerową. W momencie wypadku wchodziłam do pracy. Zerknęłam na lokalizację telefonu Łukasza. Często tak siebie sprawdzaliśmy. Był dłuższy czas w jednym miejscu, w lasku. Po krótkim czasie zadzwonił przyjaciel i powiedział, że... Nie byłam w stanie w to uwierzyć - mówiła partnerka tragicznie zmarłego posła.
Partnerka Łukasza Litewki ujawnia szczegóły
Szybko postanowiła pojechać w miejsce zdarzenia. Zobaczyła tam policyjne radiowozy. Funkcjonariusze nie udzielili jej żadnych informacji i nie pozwolili podejść bliżej. Media w tym samym czasie zaczęły donosić o tragedii. Jedyne, co zobaczyłam, to radiowozy. Biegłam tam. Policja nie chciała mnie wpuścić. Nie chcieli mi udzielić żadnej informacji, a w tym czasie media już przekazały, co się stało. Zapytałam policjanta, dlaczego obcy ludzie wiedzą wcześniej ode mnie, co się stało. Wzruszył ramionami - relacjonowała.
Poruszający wpis partnerki Łukasza Litewki
Wyznała, że nie wie, czy jest w stanie pożegnać się ze swoim partnerem. Chyba nigdy nie pożegnam się z Łukaszem. On zawsze będzie - powiedziała. Wcześniej partnerka Łukasza Litewki zamieściła w sieci ich wspólne zdjęcie i krótki wpis. "Dzisiaj umarłam razem z Tobą. Moja miłość, moje wszystko. Zawsze będę Cię kochać. Do zobaczenia".
Para poznała się trzy lata temu. Połączyła ich miłość do zwierząt. Wszyscy bliscy, którzy byli dookoła Łukasza, pomagali mu. Żyliśmy tym razem z nim, nie dało się inaczej. Przyciągał ludzi i wszyscy chcieli z nim czynić dobro - wspominała.