Przeczytałem ten komunikat z podniesionymi brwiami. Nie rozumiem sformułowania, które pojawiło się w publikacjach, o tym, że jestem rzekomo przyjacielem rodziny, który dopuścił się
potwornej zdrady. Jak to usłyszałem, to o mało nie spadłem z krzesła. Mogę tylko powiedzieć, że ja tych ludzi w ogóle nie znam. Panią Teresę Rosati widziałem raz i trwało to 5 minut.
Zresztą bardzo nieprzyjemnych...
Kiedyś udzielałem wywiadu, w którym mnie o to zapytano. Czy pomagam, udzielam Weronice lekcji. Powiedziałem, że jest to niemożliwe, żeby pomóc jej w tzw. karierze, ponieważ to jest osoba,
która robi wszystko dokładnie odwrotnie, niż powinna. Jakie pomaganie?! Jaki przyjaciel rodziny?!
Zdjęcia bywają różne i reakcje bywają różne...
W komentarzu, jaki daliście do tego oświadczenia, napisaliście "biedna dziewczyna". I ja się z tym zgadzam. Nie chcę tego komentować, ale powiem kilka rzeczy, a wy je sobie
złóżcie do kupy.
Był kiedyś taki włoski film "Bellissima" o matce, która z powodu jakiejś zupełnie obłąkanej, patologicznej miłości robi wszystko, co w jej mocy, żeby córka zrobiła
karierę, stała się słynna i zaistniała w świecie. I z jednej strony jej się to udaje, ale z drugiej strony niszczy jej duszę, serce. A potem niszczy ją samą...
To nie jest moja wersja. To jest zakłamane. Niedługo usłyszę, że spółkuję ze Smokiem Wawelskim w smoczej jamie. Pan usłyszy wiele rzeczy i to jest naturalny tryb, choć pierwszy raz spotykam
się z tym w tak wulgarnej formie. Ale uważam to za tryb ludzi, którzy chcą się podłączyć. Jakieś nazwiska, jakieś coś, żeby było też coś o nich. Dobrze, proszę bardzo, mnie to nie
przeszkadza. Mnie przeszkadza sedno sprawy - zachodzę w głowę, jak ludzie mogą żyć w takich kłamstwach. Ta fala gówna podeszła mi pod nos i mam tego dosyć!
Nie powinienem tego mówić, ale trudno. To jest w tej chwili mój jedyny problem. Mój syn Vincent bardzo kocha Weronikę. Byli ze sobą bardzo zżyci. On dzwoniąc do mnie, zawsze pyta: A jak
"Pchła"? - bo tak ją nazywa. I co ja mam mu powiedzieć?! Że dorośli kłamią, wygłupiają się, demolują tę biedną dziewczynę? Jest mi teraz strasznie przykro i nie wiem,
co mu powiem. On zapyta pewnie - co jej zrobili? A ponieważ widział mamę Rosati w akcji raz i po prostu doznał szoku, to może w ten sposób mu wytłumaczę. Nie wiem...
Mam się przed panem spowiadać?! Mówię panu, gdzie jest nieprawda. Jeżeli pan uważa rodzinę Rosati za źródło, to to jest bardzo brudne źródło.