Monika Szymańska, właścicielka salonu fryzjerskiego Monique, mieszka naprzeciwko hotelu Nafta. "Około drugiej w nocy . Dwa najwyższe pięta budynku już niemal całkiem spłonęły. Mąż chciał biec pomagać, ale tam już nie było komu pomóc" - mówi nam kobieta.
>>> Zobacz dramatyczne zdjęcia z miejsca tragedii
", bo choć to był hotel socjalny, to większość jego mieszkańców . W tym . Oni naprawdę starali się dbać o swoje mieszkania, odmalowywali je, remontowali, nawet wymienili okna na nowe plastikowe" - dodaje Szymańska.
>>> Pogorzelcy mieszkali w ruinie
Potwierdzają to inni sąsiedzi hotelu. "Pewnie, że ludzie starali się doprowadzić do porządku, ale ile tam mogli zrobić sami. Tam przecież " - denerwuje się Ewa Radyńska, która mieszka kilkadziesiąt metrów od hotelu na ulicy Nowogrodzkiej.
Krzysztof, właściciel firmy budowlanej sąsiadującej z hotelem, denerwuje się: "Pytam się: kto mógł pozwolić na to, by tylu ludzi mieszkało w takim budynku? Przecież . W efekcie dom płonął jak zapałka i jeszcze " - mówi przedsiębiorca.
>>> O północy zacznie się żałoba narodowa
Mieszkańcy wielokrotnie narzekali na stan budynku. Na początku wiosny tego roku sami , i wysłali do Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie. Tam przeprowadzono analizę, z której wynikało, że próbka zawiera azbest.