Dziennik Gazeta Prawana logo

Dorn: Nie broniłem Mirosława G.

13 grudnia 2007, 13:35
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Ludwik Dorn zaprzecza, by w czasie, gdy jeszcze był ministrem, zapewniał szefa szpitala MSWiA, że nie pozwoli zrobić krzywdy kardiochirurgowi Mirosławowi G. "Jeśli coś będą chcieli zrobić, to postawię ich w stan oskarżenia" - miał mówić Dorn na nagraniu, które - według RMF - ma Centralne Biuro Antykorupcyjne. "To nieprawda" - twierdzi Dorn w swoim blogu na portalu Onet.pl.

Według radia, na jednym z nagrań z podsłuchów ówczesny szef resortu spraw wewnętrznych Ludwik Dorn miał rozmawiać z dyrektorem szpitala MSWiA - Markiem Durlikiem. Ten skarżył się Dornowi, że wokół placówki "gęstnieje atmosfera". Dorn miał wtedy zapewnić go, że jeśli będzie trzeba, stanie w obronie doktora G. Kilka tygodni później Dorn przestał być ministrem - przypomina radio RMF FM.

Ludwik Dorn długo nie komentował tej sprawy. W końcu jednak doniesieniom radia RMF stanowczo zaprzeczył w swoim blogu na portalu Onet.pl. "Jestem na blisko 100 procent pewny, że w okresie dwóch miesięcy przed moją dymisją w ogóle z dyrektorem Durlikiem nie rozmawiałem (jedyna rozmowa, którą sobie przypominam miała miejsce 6 grudnia 2006 roku i dotyczyła stanu zdrowia mamy mojej znajomej), a ze 100-procentową pewnością mogę stwierdzić, że nie rozmawiałem o doktorze G." - twierdzi Dorn.

"O tym, że ktoś taki jak doktor G. w ogóle istnieje, dowiedziałem się ze środków masowego przekazu w dniu jego aresztowania, kiedy nie byłem już ministrem spraw wewnętrznych. Na portalach internetowych pada stwierdzenie, że reporterzy RMF FM coś ustalili. Przypomina mi się jeden ze starożytnych paradoksów logicznych: każdy Kreteńczyk kłamie, powiedział Kreteńczyk. Kłamał czy mówił prawdę?" - pyta w blogu Dorn.

Wcześniej rzecznik CBA Tomasz Frątczak powiedział dziennikowi.pl stanowczo, że nagrania, o których istnieniu donosiło RMF FM, istniały. "Zaprzeczam istnieniu tego typu nagrań" - powiedział.

Mirosław G., lekarz ze szpitala MSWiA przy ul. Wołoskiej w Warszawie, został zatrzymany w lutym. Śledczy postawili mu kilkadziesiąt zarzutów, w tym ten najgorszy - zarzut zabójstwa pacjenta. Zarzucili mu także przyjmowanie łapówek. Ich łączna wartość przekroczyła 50 tysięcy złotych.

Lekarz, który za kaucją wyszedł na wolność, poskarżył się w Strasburgu na byłego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobrę za jego słowa: "Już nikt nigdy przez tego pana życia pozbawiony nie będzie". Doktor G. może nawet dostać odszkodowanie. Jego obrońca złożył do prokuratury wniosek o umorzenie zarzutów zabójstwa i nieumyślnego spowodowania śmierci pacjenta.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj