W pożarze przydomowego garażu w Suszu koło Iławy (warmińsko-mazurskie) zginął człowiek. Jeszcze nie wiadomo, kto to był.

Pożar wybuchł około 20.30. Strażakom udało się szybko ugasić ogień. W spalonym garażu znaleźli leżące na łóżku, częściowo spalone zwłoki oraz spalony samochód.

To dziś kolejny już pożar. Inne niestety również skończyły się tragicznie. W Gdyni zaczadziły się dwie starsze kobiety. Wcześniej w Lublinie spłonęla 91-letnia staruszka.

O włos od tragedii było w Warszawie, gdzie pożar wybuchł na czwartym - ostatnim - piętrze budynku. Zapalił się także dach bloku. Ranne zostały cztery osoby. Wszystkie, w tym dziecko, zostały przewiezione do szpitala. Są poparzeni.

Strażacy dogaszali pożar przy ulicy Opaczewskiej do późnego wieczora. Musieli także ewakuować mieszkańców całego bloku. Nie ma żadnych śladów, by w mieszkaniu mógł znajdować się ktoś poza uratowanymi osobami.

Wciąż nie wiadomo, czy mieszkańcy bloku będą mogli wrócić do swoich domów. Władze Warszawy podstawiły dla nich autokar, w którym poczekają do czasu zakończenia akcji. Eksperci muszą ocenić czy konstrukcja budynku nie uległa naruszeniu.

Strażacy aapeluja o szczególną ostrożność przy dogrzewaniu mieszkań piecykami elektrycznymi. Przypominają też, żeby nie zoistawiać zapalonych lampek na choince, kiedy wychodzimy z domu lub idziemy spać.

Od początku grudnia w pożarach zginęło już ponad 60 osób, co jest rekordowo wysoką liczbą.