Prezydent wyliczał, że w 2007 roku szybko spadało bezrobocie, choć w dalszym ciągu jest duże. Naszą gospodarkę napędzały między innymi inwestycje, które bardzo szybko rosły - przypominał Lech Kaczyński w swoim wystąpieniu w TVP.

Podkreślił, że jako prezydent chce doprowadzić do tego, by z owoców wzrostu gospodarczego skorzystało jak najwięcej Polaków, a nie, jak to bywało dotychczas, jedynie wąska grupa.

"Dlatego w mijającym roku podjąłem współpracę ze związkami zawodowymi w sprawie umocnienia praw pracowniczych. Po to, aby naturalna w gospodarce rynkowej chęć zysku nie zdominowała interesu większości, a tą większością w dalszym ciągu są pracownicy" - mówił Lech Kaczyński.

Według Lecha Kaczyńskiego, umocniła się pozycja Polski w świecie. Najważniejsze wydarzenia w tej dziedzinie to podpisanie Traktatu Reformującego w Lizbonie i pełne otwarcie granic z krajami unijnymi.

"Wydaje się, że nasz kraj bardzo dobrze korzysta z szansy, jaką było przystąpienie do Unii Europejskiej" - zaznaczył prezydent.

Ale Lech Kaczyński nie zapomniał o wielkiej szansie, jaką było przyznanie naszemu krajowi i Ukrainie organizacji Euro 2012. To stało się przecież również w 2007 roku.

"Zresztą ten rok był w ogóle dobry dla polskiego sportu, który jest istotnym elementem naszego życia społecznego. Na szczególne podkreślenie zasługuje awans do mistrzostw Europy w piłce nożnej. Pierwszy awans w historii" - podkreślił prezydent.

Lech Kaczyński zwrócił się też w orędziu do Polaków mieszkających za granicą. "W ostatnim dniu roku ogarniamy myślą Polaków rozsianych na całym świecie. Potomków zesłańców na Syberii i w Kazachstanie, Polaków na Litwie, na Białorusi, na Ukrainie i na Zaolziu, dumną ze swych polskich korzeni Polonię amerykańską i tych, którzy w ostatnich latach, w celach zarobkowych, wyjechali do Wielkiej Brytanii, do Irlandii i do innych krajów Europy" - mówił prezydent.

Na koniec życzył wszystkim Polakom powodzenia w życiu prywatnym. "Niech w każdej polskiej rodzinie zagości optymizm, miłość i duma z naszej ukochanej ojczyzny" - powiedział Lech Kaczyński.