Szefowa rządu wystąpiła w Radomiu na konwencji przedwyborczej Platformy Obywatelskiej. Wezwała na niej, aby zagłosować w niedzielę na znak protestu przeciwko ludziom, którzy kwestionują to, co udało się zdobyć przez ostatnie dziesięciolecia: wolność i demokrację. Miała tu zapewne na myśli rządzące miastem PiS. - To będzie waszą odpowiedzią na wszystkie niedorzeczne historie, które słyszycie w ostatnich dniach z telewizora i z radia - powiedziała szefowa rządu. - Idźcie i powiedzcie: my kochamy swój kraj i chcemy w tym kraju żyć, i być z niego dumnym - oświadczyła Ewa Kopacz. Dodała, że PO przyjmie w niedzielę każdy werdykt suwerena, jakim jest naród.

Pochodząca z Radomia premier, która poparła kandydata Platformy Obywatelskiej na prezydenta miasta, Radosława Witkowskiego, powiedziała, że druga tura wyborów zadecyduje, czy miasto będzie się rozwijać, czy pozostanie takie, jakie jest. Ewa Kopacz podkreśliła, że radomianie potrafią do ostatniej chwili walczyć o słuszną sprawę. Świadczą o tym chociażby wydarzenia Czerwca 1976 roku. - Jestem dumna z Radomia - powiedziała Ewa Kopacz podkreślając, że mieszkańcy tego miasta chcą zmian na lepsze.

Szefowa rządu ostro skrytykowała obecnego prezydenta Radomia, Andrzeja Kosztowniaka z Prawa i Sprawiedliwości. Powiedziała, że za jego rządów zadłużenie miasta wzrosło o 500 procent, miejskie urzędy stały się biurami pośrednictwa pracy dla znajomych, a wielu mieszkańców przeniosło się do innych miast. Zdaniem szefowej rządu sytuację tę może zmienić Radosław Witkowski. Ewa Kopacz zapowiedziała, że odda na niego swój głos. Dodała, że chce wrócić do Radomia nawet będąc na emeryturze

CZYTAJ WIĘCEJ: Ewa Kopacz apeluje o udział w wyborach i daje PiS prztyczka w nos >>>