Piosenka, stylizowana na "Moskwa-Odessa" Wysockiego opowiada historię dwóch żołnierzy "specjalnego oddziału". Bohater śpiewa, jak jemu i jego koledze kazano posadzić brzozę, potem nafaszerować kury trotylem i rozpylić sztuczną mgłę. Niestety wypełnienie poleceń nie przyniosło im spodziewanych zasług - cały spisek wykrył Antoni Macierewicz. "" - śpiewają artyści kabaretu. W roli amerykańskich specjalistów polityka występują Indianie w pióropuszach. Cała piosenka kończy się smutnym stwierdzeniem bohaterów, że można byłoby bawić się dalej, ale na oddziale psychiatrycznym skonfiskowano wszystkim zabawki.
Twórcy zapewniają jednak, że nie chcą kpić z samej katastrofy, a tego co się obecnie wokół niej dzieje. mówi "Gazecie Wyborczej" Maurycy Polaski.
Poddajemy satyrze to, co się wokół tej katastrofy w Polsce dzieje. Z jednej strony teorie o sztucznej mgle, o zamachu, a z drugiej strony potworny chaos w śledztwie, pocięcie wraku przez Rosjan i to, że nie chcą nam go zwrócić. Z trzeciej strony my Polacy, którzy musimy na to wszystko patrzeć - dodaje. Artyści nie boją się też procesów. - mówią.