Fascismo y mazurkizmo no pasaran!
04 kwietnia 2008Zasadniczo nie czytam komentarzy internautów pod gazetowymi tekstami, tym bardziej pod swoimi. Proszę się nie gniewać, ale tanie pochlebstwo lub jeszcze tańszy bluzg - bo do tego często się one sprowadzają - to ciut za mało, by poświęcać na to czas. Chętnie rozmawiam, odpowiadam na podpisane maile, ale dyskusja z anonimem to jednak nonsens. Dlatego nie bardzo wiedziałem, po co mam zaglądać do 115 wpisów pod moim przedostatnim felietonem. Ale uległem namowom przyjaciela. I oniemiałem - pisze Robert Mazurek, felietonista DZIENNIKA.
