Dziennik Gazeta Prawana logo

OFE, czyli ubój emerytów

16 lipca 2013, 11:25
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Wojciech Szeląg, publicysta ekonomiczny Polsat News i Polsat Biznes
Wojciech Szeląg, publicysta ekonomiczny Polsat News i Polsat Biznes/Newspix
Skojarzenie rządowego majsterkowania przy OFE z przyjętym właśnie przez Sejm zakazem uboju rytualnego może się wydać szokujące. Przyznaję, miało przyciągnąć państwa uwagę, ale jest też konkretny jego powód – w pamięci wciąż mam słowa Ryszarda Petru, że „reforma” OFE, która między innymi ma pozbawić je możliwości inwestowania w obligacje, to „prowadzenie przyszłych emerytów na rzeź”. Rzeź czy ubój – na jedno wychodzi. 

Zwolennicy uboju rytualnego zarzucają jego przeciwnikom, że zależy im bardziej na zwierzętach niż ludziach – i akurat w tym mogą mieć sporo racji. Mimo wakacji ubój rytualny zmobilizował całkiem spore grupy Polaków do ulicznych protestów, a intelektualistów i artystów – do pisania manifestów. A przecież w tym samym czasie ważą się losy przyszłych emerytów, czyli nas wszystkich. Czy w tej sprawie widział ktoś z państwa jakieś przejawy społecznego sprzeciwu? Czyżby istotnie Polacy bardziej troszczyli się o los zwierząt niż o własny?

Polacy spokojnie leżą na plażach. Może nawet słyszeli gdzieś, że do końca wakacji trwa „społeczna dyskusja o zmianach w OFE”, ale co tam – kiedy zejdą z plaż, będzie już po tej debacie. Inna sprawa, że zdaniem wielu obserwatorów było już po niej, zanim się w ogóle zaczęła, bo rząd i tak zrobi, co chce, wybierając jeden z „wariantów” zaproponowanych samemu sobie przez samego siebie. Rząd składa się oczywiście wyłącznie z fachowców – zrobi to zatem z pełną świadomością, że żadna z opcji nie rozwiązuje głównego problemu naszego systemu ubezpieczeń społecznych.

ZUS-owi brakuje pieniędzy, ale nie szczerości. Właśnie przyznał, że jego kasa będzie dziurawa już na wieki wieków. A może raczej tylko o tym akurat przypomniał, bo perspektywa załamania dotychczasowego systemu była jasna już kilkanaście lat temu – właśnie po to, by uniknąć jego skutków wymyślono OFE. I właśnie dlatego traktowanie przez tercet Tusk/Rostowski/Kosiniak-Kamysz II filaru jako bezcelowej, za to kosztownej fanaberii poprzedników jest tak głęboko nieuczciwe: pomysł na uniknięcie katastrofy chcą oni zastąpić odsunięciem jej w przyszłość. Jak można wmawiać Polakom, że emerytury z ZUS będą pewne i wyższe, skoro sam ZUS przyznaje, że właśnie takie nie będą, bo być po prostu nie mogą?

Oczywiście, warto się spierać: o wysokość prowizji dla funduszy, o to, w co i w jakich proporcjach mogą inwestować, wreszcie o to, kto i jak ma przyszłe emerytury wypłacać – warto, ale po to, by ten system poprawiać, bo dalsze osłabianie OFE to szybki powrót na drogę ku katastrofie, którą gwarantują nam demograficzne realia i matematyka z zakresu szkoły podstawowej.

Niemal mechanicznie zarzucamy politykom, że na wszystko patrzą najdalej w perspektywie kolejnych wyborów. Tyle że większość z nas myśli bardzo podobnie. Patrzę na dzieci na plaży w Dębkach: dziewczynkę, na oko trzyletnią, przerażoną i zarazem podekscytowaną kolejnymi krokami w wodzie, grupkę starszych o kilka lat chłopców, którzy zmagają się z falami i nadmuchiwanym krokodylem... W co trudniej uwierzyć – w to, że oni też za kilkadziesiąt lat staną się emerytami, czy w to, że właśnie wtedy urzędnik ZUS bezradnie rozłoży ręce, bo przecież z pustego nie naleje? Bez wątpienia rządzący wówczas politycy elokwentnie, kompetentnie i w sumie rozsądnie wytłumaczą nam, że bardziej już podatków podnieść się nie da, a tak w ogóle to nie mogą odpowiadać za błędy poprzedników. Do kogo będą miały żal nasze dzieci, do Tuska i Rostowskiego? Wolne żarty – mało kto będzie ich w ogóle pamiętał! W internecie poszukają śladu naszych działań w tak ważnej przecież sprawie – tyle że im dłużej będą szukać, tym bardziej nie znajdą.

Może tylko jakaś wyszukiwarka przyszłości pokaże im zdanie wypowiedziane w zamierzchłym 2013 r. przez znanego im z lekcji historii Leszka Balcerowicza: „Przecież nasze społeczeństwo nie jest stadem baranów”. Jak dobrze, że nie usłyszymy wtedy naszych własnych dzieci, jak przeklinają – całkiem głośno i wyraźnie.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj