Dziennik Gazeta Prawana logo

Tusk: Zapamiętajcie, kto co spiep...ł

18 maja 2010, 17:53
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Jak przychodzi taki deszcz jak w niedzielę, to pewnie nikt w Europie nie dałby rady - mówił Donald Tusk załamanym powodzianom z południa Polski. I poradził: "Zapamiętajcie, kto co zawalił, kto co spiep...ł". Premier mówił też, jak widzi sprawę pomocy zarówno dla tych ubezpieczonych, jak i dla tych bez polis.

Premier Donald Tusk, który we wtorek po południu odwiedził dotknięte powodzią Kobiernice na Śląsku, ocenił, że trzeba wydać dziesiątki miliardów złotych na ochronę przeciwpowodziową.Zapewnił, że nikt nie zostanie bez pomocy.

Szef rządu zapowiedział, że jeszcze we wtorek będzie rozmawiał z największymi firmami ubezpieczeniowymi o przyspieszonym trybie wypłacania ubezpieczeń. Zadeklarował również, że państwo weźmie na siebie obowiązek zaliczkowego wsparcia tych osób, które będą potrzebowały pieniędzy od razu.

"Musimy wydać jeszcze dziesiątki miliardów złotych. Niestety, jak przyjdzie taki deszcz, jaki przyszedł w niedzielę, to nawet jakbyśmy byli dwa razy lepiej przygotowani - jeśli chodzi o zakończone inwestycje - to pewnie nikt w Europie nie dałby rady" - powiedział Tusk. Podkreślił, że w kilku miejscach, które odwiedził (wcześniej był w Małopolsce - PAP), w ciągu jednego dnia spadło więcej deszczu niż średnio przez ponad dwa miesiące.

Tusk zapewnił, że wyciągnie konsekwencje, jeśli okaże się, że za późno spuszczono wodę ze zbiorników retencyjnych. "Jeśli chodzi o decyzje dotyczące spuszczania wody ze zbiorników, to ja od wczoraj w nocy kompletuję wszystkie informacje. Ponieważ to wydaje się dzisiaj najtrudniejszym pytaniem, bo być może lepsze decyzje, jeśli chodzi o zarządzanie tymi zbiornikami, mogłyby uchronić nas przynajmniej przed częścią tej wody. (...) Jeśli stwierdzimy jakikolwiek zaniedbanie, to nie będę ani sekundy się litował nad tymi, którzy podjęli nietrafne decyzje z własnej winy" - powiedział szef rządu.

Podkreślił, że z jego punktu widzenia najważniejsze jest teraz, aby jak najlepiej skoordynować pracę straży pożarnej, ochotniczej straży pożarnej i - tam gdzie trzeba - wojska.

Premier poinformował, że jeszcze we wtorek będzie rozmawiał z największymi firmami ubezpieczeniowymi o tym, żeby ubezpieczenia - w sytuacjach kryzysowych, takich jak powódź - były wypłacane natychmiast. Jak wyjaśnił, chodzi o to, żeby skrócić "prawie do zera" procedury dotyczące ustalania szkód i wypłacania ubezpieczenia.

Tusk zadeklarował, że nikt z poszkodowanych nie zostanie bez pomocy. "Nie może być kary dla tego, co się ubezpieczył, ale nie może zostać bez pomocy ten, kto nie jest ubezpieczony, (...) pomoc jest niezbędna dla tych, którzy np. stracili dom, ale ten, kto był ubezpieczony, ma ten bonus, ma te swoje dodatkowe (pieniądze)" - zaznaczył.

czytaj dalej >>>

"Kto będzie w sytuacji takiej, że nie może czekać na pieniądze za szkody, bo stracił dobytek, nie ma z czego żyć, wtedy będziemy pomagać zaliczkowo. Państwo weźmie na siebie obowiązek zaliczkowego wsparcia tych, którzy będą potrzebowali pieniędzy od razu" - zadeklarował premier.

Wyraził też nadzieję, że skala powodzi - jeśli chodzi o całą Polskę - nie będzie gigantyczna. "Im większa skala, tym siłą rzeczy mniejsza pomoc (finansowa) dla każdego człowieka. Jak będzie pomoc dotyczyła pięciu województw i setek tysięcy ludzi, to wiadomo, że tych pieniędzy na każde gospodarstwo będzie mniej" - zaznaczył Tusk.

Podczas rozmowy z Tuskiem mieszkańcy Kobiernicy narzekali, że akcja ratownicza jest powolna, niezorganizowana; brakuje pomocy ze strony odpowiednich służb.

Tusk przyznał, że obecnie jest poważny problem w kilkuset miejscach na południu; zagrożona jest m.in. jedna z elektrowni. Ocenił jednocześnie, że ogłoszenie stanu klęski żywiołowej nie pomógłoby w akcji ratowniczej. "Strażak nie pracuje ciężej, tylko dlatego, że w Warszawie ktoś ogłasza stan klęski" - podkreślił. Zastrzegł jednak, że jeśli nie będzie innego wyboru, decyzja o wprowadzeniu stanu klęski zostanie podjęta.

"Musimy zadbać dzisiaj przede wszystkim o ludzi, którzy są kompletnie odcięci od świata, bo zerwało mosty i trzeba im dowieźć jedzenie, a nie ma drogi ani mostu" - mówił premier. Zaznaczył, że akcja ratownicza będzie się koncentrowała na pomocy w takich właśnie przypadkach.

Tusk obiecał mieszkańcom Kobiernic, że wróci do nich za kilka dni, żeby sprawdzić jak wygląda sytuacja, a następnie późnym latem, by zobaczyć, jak została przyznana pomoc.

Wcześniej premier spotkał się z mieszkańcami Proszówek i Pcimia - dwóch z małopolskich miejscowości dotkniętych powodzią. Z Kobiernic udał się do Jawiszowic, w województwie małopolskim.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj