"Nie chciałbym tego rozpatrywać w kategoriach <wygrał-przegrał>. Premier umie prostym językiem mówić o ważnych sprawach. Po tym spotkaniu nastąpiło zbliżenie stanowisk. Mi bardzo odpowiada to, co mówił premier" - komentował Stanisław Żelichowski z PSL. Nieco bardziej krytyczny był Marek Jurek. Lider Prawicy RP chwalił samą rozmowę, ale nie był usatysfakcjonowany odpowiedziami Donalda Tuska. Chodziło zwłaszcza o pytanie Pawła Kukiza o wewnętrzną strukturę partii w Polsce. "Mówienie: przyprowadzę wam innych liderów partyjnych i oni wam powiedzą, jak to wygląda, niczego nie tłumaczy (...) Ale dobrze, że ta rozmowa się odbyła i dobrze, żeby inni takie rozmowy prowadzili" - podsumował Jurek.

Reklama

"Obie strony wygrały, bo artyści przyszli z przekonaniem że spuszczą łatwe lanie premierowi, że przewaga władzy polega na tym, że jest za szybą i nie przyjmuje normalnych argumentów" - mówił z kolei Tomasz Nałęcz, doradca prezydenta RP. Wyznał, że był zaskoczony zdziwieniem premiera sytuacją w kulturze. Nawiązał także do ostatnich głośnych zakupów Jarosława Kaczyńskiego, który w towarzyszeniu kamer odwiedził sklep spożywczy. "Jak sobie przypomnę widok tego zakłopotanego pana z siatką, który się nie umie poruszać po sklepie, to były dwa kontrasty - z jednej strony wyreżyserowany widok, a z drugiej rzeczywista, dwugodzinna rozmowa" - mówił Nałęcz.

Pomysł i przebieg spotkania chwaliła także Elżbieta Jakubiak z PJN. "Rozmowa bardzo dobra, już nie polityk z politykiem, ale normalni ludzie" - komentowała. To, co ją rozdrażniło, to odpowiedź na pytanie o nadmiar urzędników. "Premier musi sobie znaleźć wytłumaczenie na to, że czegoś nie można. Nigdy wytłumaczeniem nie było to, że za mało pracujemy (...) To jest argument, jaki tutaj przedstawiał Jarosław Kaczyński, że oni by lepiej rządzili, gdyby nie rzesze urzędników (...) Premier sobie znalazł wroga, musi być ten wróg, który jest wszystkiemu winny" - przekonywała.

"Ja jestem zbudowany tym, że to była rozmowa, a nie kłótnia partyjna, jakie często obserwujemy" - cieszył się Andrzej Halicki z PO. On także pozwolił sobie na krytykę, ale pod adresem ludzi kultury, a konkretnie doboru poruszanych przez nich spraw.