"Trwają rozmowy z Dariuszem Rosatim, chodzi o wysokie miejsce w okręgu podwarszawskim. Mowa jest o miejscu drugim albo trzecim, +jedynka+ jest zarezerwowana dla przewodniczącego Halickiego" - poinformowały źródła PAP.

Reklama

Rozmówcy PAP przyznają jednocześnie, że Rosatiemu - b. szefowi MSZ i b. europosłowi związanemu w ostatnich latach z SdPl - zależałoby raczej na miejscu na liście warszawskiej, chociaż - z drugiej strony - tam nie zmieściłby się w pierwszej trójce, bo listę otwierają premier Donald Tusk, Małgorzata Kidawa-Błońska i minister finansów Jacek Rostowski.

Rosati w rozmowie z PAP nie chciał komentować tych informacji. "Nic nie mogę w tej sprawie powiedzieć" - stwierdził jedynie.

Rosati byłby kolejną po Bartoszu Arłukowiczu osobą związaną z lewicą, która zasili listy PO. Platforma skłania się ponadto ku poparciu kandydatury Marka Borowskiego w wyborach do Senatu (Borowski chce startować do Senatu z Pragi).

Regiony zakończyły już prace nad listami, poprawki na nie ma teraz nanieść zarząd krajowy, który - według informacji PAP - zbierze się dopiero po zaplanowanej na 11 czerwca ogólnokrajowej konwencji partii. Niewykluczone, że finalny kształt list poznamy później, a PO poczeka na to, co stanie się z PJN i "przygarnie" niektórych działaczy tego ugrupowania na swoje listy.



Na razie jednak rozmowy z PJN zawieszono. W sobotę ma się odbyć kongres tej partii, a jej politycy publicznie deklarują, że chcą iść do wyborów pod własnym szyldem.

"Politycy PJN ciągle nie zdeklarowali się ostatecznie, skąd chcą startować w wyborach. Jeśli PJN się rozpadnie, pewnie część z nich będzie zainteresowana startem z naszych list. Choć oczywiście po +casusie łódzkim+ (kilkudziesięciu działaczy PO zadeklarowało przejście do PJN - PAP) nasze relacje trochę się ochłodziły" - przyznają źródła w Platformie.

Źródła w PO i PJN potwierdzają, że nie jest wykluczone, iż z list PO zdecydują się startować Jan Libicki i Cezary Tomczak (PJN). Źródła PAP we władzach wielkopolskiej PO informują, że zarówno Tomczak jak i Libicki sygnalizowali, że byliby zainteresowani kandydowaniem, ale żadne decyzje nie zapadły. "To dobre nazwiska, więc możliwe są różne scenariusze" - oceniły źródła z PO w tym regionie.

Reklama

"Jeśli bym taką propozycję dostał, to na pewno bym się do niej odniósł" - powiedział PAP Libicki. PAP nie udało się skontaktować z Tomczakiem.

Media spekulują o ewentualnym starcie z list PO wiceszefa klubu PJN Pawła Poncyljusza (na Mazowszu), ale Małgorzata Kidawa-Błońska zaprzecza, jakoby toczyły się rozmowy w tej sprawie. "Nic o tym nie wiem" - oświadczyła w piątek przewodnicząca warszawskiej Platformy. Również Poncyljusz zaprzecza, jakoby dostał taką propozycję.

Wbrew wcześniejszym zapowiedziom PO najprawdopodobniej nie zatwierdzi list 11 czerwca, kiedy to w gdańskiej Ergo Arenie odbędzie się ogólnopolska konwencja tej partii. Źródła PAP tłumaczą, że Platforma nie chce, aby czerwcowa konwencja stała pod znakiem kłótni o listy - część działaczy PO jest niezadowolona z kształtu list zaaprobowanych już w regionach i ze swoich miejsc na nich. Podkreślają też, że korekty na listach mogą być dokonywane w dowolnym momencie przez zarząd krajowy.