– Z Donaldem Tuskiem porozmawiamy o gospodarce i projektach energetycznych – mówił socjaldemokratyczny szef rządu w rozmowie z Radiem znad Wilii. Wiadomo, że w trakcie rozmów zostanie poruszona także kwestia mniejszości polskiej. Chodzi m.in. o pisownię nazwisk zgodnie z zasadami polskiej ortografii, a także prawo do dwujęzycznych nazw miejscowości i ulic w regionach zamieszkanych przez mniejszości. Litwa obiecała przyjęcie takich regulacji co najmniej dwukrotnie, podpisując w 1994 r. traktat z Polską oraz ratyfikując w 2000 r. konwencję ramową o ochronie mniejszości narodowych.

Reklama

Głównymi blokującymi byli jednak konserwatywny rząd Andriusa Kubiliusa oraz wciąż urzędująca prezydent Dalia Grybauskaite. To za kadencji Kubiliusa 8 kwietnia 2010 r., w czasie wizyty w Wilnie prezydenta Lecha Kaczyńskiego, litewski parlament odrzucił ustawę o pisowni nazwisk. Rok wcześniej najwyższy sąd administracyjny orzekł zaś, że nazwy ulic mogą być zapisywane jedynie po litewsku. Sytuacja się zmieniła, odkąd w grudniu 2012 r. nowym szefem gabinetu został Butkeviczius, a Akcja Wyborcza Polaków na Litwie (AWPL) weszła w skład koalicji rządzącej.

– Mamy wielką nadzieję na odwilż. Uchwalenie nowej ustawy o mniejszościach narodowych byłoby ważnym gestem pod adresem Warszawy – mówi DGP wysoko postawiony polski dyplomata. Z Wilna płyną zachęcające sygnały. – Obywatele Litwy, niezależnie od narodowości, powinni dobrze się czuć w swoim kraju – mówił Butkeviczius. O krok dalej poszedł wiceminister kultury Edward Trusewicz (Akcja Wyborcza Polaków na Litwie). – Moim pierwszym zadaniem będzie uregulowanie używania języków mniejszości narodowych – powiedział agencji Delfi, zaś szef dyplomacji Linas Linkeviczius w rozmowie z „Rzeczpospolitą” przepraszał za zachowanie posłów podczas wizyty Kaczyńskiego.