"Padłem ofiarą, przestępczo nas nagrano" - tak Radosław Sikorski
komentuje aferę taśmową ujawnioną przez tygodnik "Wprost". W wywiadzie
udzielonym "Newsweekowi" szef polskiej dyplomacji tłumaczy, że "na
nagraniach przestępstwa nie ma", a dziennikarze dopuścili się "skrajnej
manipulacji".
Chodzi dokładnie o jeden z wątków afery taśmowej - rozmowę szefa MSZ z Jackiem Rostowskim w jednej z warszawskich restauracji.
Sikorski pytany o to, jak w ogóle przyjął informację, że nagranie zostanie opublikowane, odpowiedział: -
Podkreślił przy tym, że padł ofiarą podwójnej manipulacji, bo
- tłumaczył w rozmowie z "Newsweekiem".
CZYTAJ WSZYSTKO O AFERZE TAŚMOWEJ. ZOBACZ TEŻ ZDJĘCIA >>>
Sikorski wyjaśnił też, w jaki sposób - jego zdaniem - zmanipulowano jego wypowiedzi.
- podkreśla szef polskiej dyplomacji.
W trakcie ujawnionej przez tygodnik "Wprost" rozmowy z byłym ministrem finansów Sikorski miał stwierdzić, że . Z jego ust miało też paść stwierdzenie: CZYTAJ WIĘCEJ NA TEN TEMAT >>>
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Newsweek
Powiązane