Wczoraj gazeta „Trud” podała, że nad Morze Czarne ten sam Farah przyjechał pociągiem z Polski w czasie Euro 2012.

Na Facebooku są dwa konta na nazwisko Meliad Farah. Wyglądają na prowadzone przez tę samą osobę: oba podają Sydney jako miasto pochodzenia (Farah ma australijski paszport), wspólni są niektórzy znajomi obu. Zgodnie z danymi zgromadzonymi na portalu Farah był studentem LIU, prywatnej uczelni w Libanie. Dzień przed atakiem Farah miał wyjechać z Bułgarii do Libanu, a fałszywe papiery, którymi się posługiwał, zostały wydrukowane przy użyciu sprzętu z LIU.

Wśród znajomych Faraha jest kilkoro Bułgarów; w ramach przygotowań do zamachu 34-latek przebywał w tym kraju przez trzy tygodnie. „The Long War Journal”, który ujawnił całą sprawę, pisze, że ostatnio Farah był aktywny na Facebooku w poniedziałek. Po publikacji aktywność ta została usunięta lub ukryta. Z obu profili wyłania się portret człowieka, który co prawda jest zafascynowany Hezbollahem (sprzymierzona z Iranem organizacja najpewniej stoi za zamachem w Burgas, w którym zginęło siedem osób), ale jednocześnie nie stroni od popkultury.

Słucha Shakiry, lubi filmy z Jasiem Fasolą, śledzi fanpage ze zdjęciami pięknych mieszkanek Mozambiku, gra w pokera online i ogląda mecze Realu Madryt. A przede wszystkim żyje nieniepokojony przez wymiar sprawiedliwości i – sądząc po aktywności na Facebooku – specjalnie się go nie obawia.