Nadzwyczajne posiedzenie ukraińskiej Rady Najwyższej zamknięte, kolejne odbędzie się we wtorek. Sprawa byłej premier Julii Tymoszenko nadal nierozwiązana.
Przewodniczący Rady Najwyższej Wołodymyr Rybak wyjaśnił, że projekt ustawy dopuszczający leczenie skazanych za granicą nie był gotowy. Opozycja i rządząca większość nie osiągnęły w tej kwestii porozumienia. W związku z tym posiedzenie zostało zamknięte, kolejne odbędzie się we wtorek, 19 listopada.

Na posiedzeniu miały być rozpatrzone w drugim czytaniu dwie ustawy dotyczące prokuratury i zmiany ordynacji wyborczej, które są konieczne, aby pod koniec listopada Ukraina mogła podpisać umowę stowarzyszeniową z Unią Europejską na szczycie Partnerstwa Wschodniego w Wilnie. Jednak rządząca większość twierdzi, że opozycja złożyła tyle poprawek, że przyjęcie tych ustaw było niemożliwe.

Pat Cox i Aleksander Kwaśniewski, wysłannicy Parlamentu Europejskiego, byli obecni w Radzie Najwyższej i obserwowali całą sytuację. Dziś mijał termin wyznaczony władzom w Kijowie przez Brukselę. Wobec fiaska, misja PE zapewne nie zaleci w swoim raporcie, który ma być przedstawiony wieczorem w Brukseli, aby Unia Europejska podpisała z Ukrainą umowę stowarzyszeniową na szczycie w Wilnie.

Podpisanie dokumentu miałoby zbliżyć Kijów do Wspólnoty. Jednak część ukraińskiej opinii publicznej nie jest temu przychylna. Pojawiły się opinie, iż tak naprawdę umowa stowarzyszeniowa nie jest tak korzystna dla Ukrainy.

W ostatnim okresie wznowiono prześladowania polityczne opozycji: na przesłuchania wzywany jest adwokat Julii Tymoszenko, Serhij Własenko. Przyjęto także ustawę, która faktycznie wyklucza jednego z najpopularniejszych opozycjonistów, Witalija Kliczkę, z walki o fotel prezydencki w 2015 roku. Choć tekst umowy znany jest od dawna, to o przełożenie wejścia w życie umowy stowarzyszeniowej zwróciła się w tym tygodniu część ukraińskich przedsiębiorców twierdząc, że nie sprostają oni unijnej konkurencji.