Miejski sport po wrocławsku: podatnik płaci, pośrednik zarabia
07 kwietnia 2026
We Wrocławiu bardziej opłaca się mieć kartę prywatnego operatora niż po prostu być mieszkańcem. To najlepsze podsumowanie miejskiej polityki sportowej w obszarze sportu i rekreacji. Podatnik współfinansuje obiekty, potem płaci za wejście, a realny rabat pojawia się dopiero wtedy, gdy po drodze zarabia prywatny pośrednik. Od lat słyszymy o zdrowiu, aktywności i mieście przyjaznym rodzinom. Problem zaczyna się wtedy, gdy człowiek schodzi z konferencji prasowej na ziemię, czyli na basen, kort albo do Aquaparku. Wtedy okazuje się, że realna polityka sportowa miasta nie polega na prostym wspieraniu mieszkańca, lecz na osobliwej konstrukcji: podatnik współfinansuje obiekt, potem płaci za wejście, a jeśli chce zapłacić mniej, najlepiej, by najpierw zasilił prywatnego pośrednika. Prezydentem Wrocławia pozostaje Jacek Sutryk, więc trudno udawać, że ten system sam się ułożył. To nie przypadek. To model.