Trzech młodych mężczyzn zginęło w oplu kadecie, który został zmiażdżony przez lokomotywę na przejeździe kolejowym w Kożuchowie (Podkarpackie). Pociąg wlókł wrak przez 200 metrów po torowisku, kompletnie go niszcząc.
Do wypadku doszło w czwartek wieczorem. Policja dopiero wysłała krew kierowcy do badań - nie wiadomo więc jeszcze, czy był trzeźwy. Ale oprócz braku nieuwagi przyczyną zderzenia mogło być też to, że pociąg jechał o niecodziennej porze - nie był ujęty w rozkładach, a tylko przetaczano go z jednej stacji do drugiej.
"Samochodem jechali ludzie z okolicznych miejscowości, być może byli przyzwyczajeni, że o tej porze nigdy nie jeździ tam pociąg" - mówi DZIENNIKOWI Stanisław Pelc z policji w Strzyżowie.
Na tym samym przejeździe dwa lata temu także doszło do tragedii. Pociąg zmiażdżył samochód z młodą parą jadącą na wesele.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|