Misiak w poprzedniej kadencji parlamentu . A właśnie w takich szkoleniach specjalizuje się firma, której były senator Platformy Obywatelskiej jest udziałowcem.
"Premier wahał się, gdyż nie było wyraźnego złamania prawa. Jednak okazało się, że " - przyznaje nam wysoki rangą urzędnik kancelarii premiera.
>>>Rządowy samolot dla narzeczonej Misiaka
Faktycznie - w archiwum Senatu łatwo odnaleźć protokół ze 130. posiedzenia Komisji Gospodarki Narodowej, które odbyło się latem 2007 roku.
"Jeżeli będziemy zachęcać (bezrobotnych) do odbycia jakiegoś stażu, do odbycia jakiegoś szkolenia, a jednocześnie w tym samym czasie zaproponujemy im dużo niższe świadczenia finansowe, to te osoby po prostu jeszcze bardziej zniechęcą się do tego tematu. W związku z tym, mimo iż zdajemy sobie sprawę, że oznacza to zwiększenie wydatków, uważamy, że w ramach aktywizowania ludzi, którzy już wypadli z rynku pracy, warto jednak podwyższyć te kwoty" - tłumaczył senator swój pomysł, do którego przekonał wcześniej cały klub Platformy.
>>>Senator Misiak już wyrzucony z PO
Mówiąc w skrócie, senatorowi zależało na tym, aby państwo przeznaczało więcej gotówki na organizowanie szkoleń dla bezrobotnych.
>>>Misiak rezygnuje. Nie chce być ciężarem
Jeszcze na tym samym posiedzeniu komisji eksperci z Ministerstwa Pracy protestowali przeciwko pomysłom senatora. Argumentowali, że . Jednak poprawki przeszły głosowanie w komisji, ale ostatecznie upadły i nie znalazły się w ustawie.
"Gdyby jednak poprawki przeszły, to " - komentuje klubowy kolega senatora Misiaka.