W sobotę służby prasowe NCS wydały komunikat, który jest dobrą wiadomością dla tych, którzy sami chcieliby ocenić, czy Stadion Narodowy jest tak piękny, jak opisują go media: wokół obiektu zakończono prace budowlane, dzięki czemu można bezpiecznie i legalnie zwiedzać jego okolice.

Reklama

Ale choć informacja brzmi dobrze, w NCS panuje napięcie. Jak przed wojną. Wojną o wielkie pieniądze. Jak ustalił DGP, 3 lipca, dwa dni po oficjalnym zakończeniu Euro 2012, centrum wystąpiło z żądaniem wypłaty 152,5 mln zł gwarancji bankowych od Zurich Insurance – firmy, która ubezpieczała głównego wykonawcę Stadionu Narodowego, spółkę Alpine Construction.

Polscy konsorcjanci Alpine, czyli Hydrobudowa i PBG, są w stanie upadłości, więc od nich złotówki już się nie wyciągnie. Tylko Austriacy mają jeszcze pieniądze, a na stadionie pozostał gorący problem niespłaconych podwykonawców - mówi "DGP" jeden z menedżerów związanych z NCS, zastrzegając sobie anonimowość. Przedstawiciele Alpine nie chcą oficjalnie komentować sprawy, ale w rozmowie z DGP potwierdzili otrzymanie od NCS żądania zapłaty. Mamy poczucie, że ktoś chce obrabować firmę. Nie zgodzimy się na to i przygotowujemy prawników – usłyszeli dziennikarze gazety.

Z analizy dokumentów, które są w posiadaniu DGP, wynika, że żądanie wypłaty gwarancji NCS wystosowało w tym samym momencie, w którym podpisywało pierwszą ugodę z podwykonawcami. O zawarciu takiej z Elektrobudową, która jest jednym z 30 podmiotów domagających się zapłaty, rzecznik NCS poinformował 3 lipca. To podwykonawca Hydrobudowy, która tuż przed swoją upadłością żądała dodatkowych 400 mln zł od NCS. Oceniamy, że żądania mniejszych firm mogą sięgnąć kwoty 150 mln zł. Stąd przypuszczenie, że NCS chce kasą Alpine spłacić podwykonawców, choć prawnie to trudne do wykonania – komentuje menedżer związany z budową stadionu.

Cała awantura z podwykonawcami dowodzi tezy, że na stadionie wykonane zostało wiele dodatkowej pracy, która nie była ujęta w początkowych projektach i kosztorysach. Od ponad roku stanowiło to oś sporu między Alpine a NCS. Potwierdzał to również ujawniony na łamach DGP raport renomowanej firmy doradczej EC Harris, której specjaliści wyliczyli 16 tys. zmian, jakie wprowadzono do oryginalnego projektu – niektóre były drobne i niewarte uwagi, ale część zakładała poważne i kosztowne modyfikacje.

Raport EC Harris został wykorzystany w negocjacjach o podwyższenie wartości kontraktu z 1,5 mld zł do ok. 1,7 mld zł, czego domagało się Alpine. Firma chciała także przesunięcia terminu oddania stadionu. Strony nie doszły jednak do porozumienia, Alpine straciło funkcję lidera konsorcjum, a rolę głównego wykonawcy przejęła Hydrobudowa, co premier Donald Tusk skomentował słowami Polak potrafi.

W praktyce dla Hydrobudowy oznaczało to podpisanie z NCS umowy z wolnej ręki o wartości niemal 60 mln zł. Jej przedmiotem było wykonanie murawy oraz części gastronomicznej stadionu. Dotarliśmy do tego dokumentu, podpisanego 28 grudnia 2011 r. przez przedstawicieli budowlańców i NCS. Jego lektura jest sensacyjna. Na przykład obowiązkowy załącznik nr 2a, czyli zestawienie dokumentacji projektowej, to podpisana czysta kartka formatu A4! Zastanawiające jest również uzasadnienie wyboru trybu z wolnej ręki. Kierownictwo NCS argumentowało, że omija organizację przetargu, gdyż... nie mogło wcześniej przewidzieć konieczności instalacji murawy na stadionie!

Wybudowany stadion ostatecznie przypomina to, co zostało zaprojektowane tylko wizualnie. Wszystkie zmiany narzucane przez NCS pociągnęły za sobą koszta, których centrum teraz nie chce ponieść i szuka jelenia. My się nie poddamy, a za błędy doskonale wynagradzanych menedżerów ostatecznie zapłaci podatnik - sugerują przedstawiciele Alpine. W trakcie budowy do projektu wprowadzono 16 tys. zmian