Dziesięciomiesięczny Piotruś zginął, bo... zbyt głośno płakał. Tak przynajmniej tłumaczył się przed sądem zabójca - ojciec chłopczyka. Dziś 23-letni Łukasz P. z Aleksandrowa Łódzkiego usłyszał wyrok. Za zakatowanie malutkiego synka spędzi za kratkami 25 lat.
18-letnia matka Piotrusia zostawiła synka w mieszkaniu z konkubentem i jednocześnie ojcem chłopczyka. Gdy wróciła z pracy, malec był nieprzytomny.
Matka zaniosła Piotrusia na komisariat policji, gdzie stała akurat karetka pogotowia. Niestety, mimo natychmiastowej reanimacji chłopczyk zmarł. Według prokuratury 23-letni ojciec dziecka był pijany. Skatował Piotrusia, bo przeszkadzał mu płacz dziecka.
Łukasz P. bił syna po całym ciele. Chłopczyk miał liczne sińce na głowie, brzuszku i plecach. Śledztwo wykazało, że nie było to jednak pierwsze pobicie niemowlęcia przez ojca. Łukasz P. przed sądem do wszystkiego się przyznał, ale utrzymywał, że nie chciał zabić dziecka.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane