Selektywna wrażliwość Milewicz i "Wyborczej"
Wrażliwość moralna Ewy Milewicz jest selektywna. Oddaje order prezydentowi w obronie Lecha Wałęsy. Nie protestowała jednak, kiedy jej szef Adam Michnik atakował jak najostrzej Wałęsę. Nie wzywała też do oddawania orderów, kiedy Aleksander Kwaśniewski nagradzał ludzi robiących naganne kariery w PRL - komentuje Ryszard Bugaj, prezydencki doradca.
- Staniszkis: Wałęsa jest żałosny
- Gawryluk: Koszmarna moda na bojkoty
- Śpiewak: Niebezpieczny gest Ewy Milewicz
- Oddać order to jak obrazić się na Polskę
- Milewicz z "GW" oddaje Kaczyńskiemu order
- Frasyniuk też odda order Kaczyńskiemu?
- Dziennikarka "Wyborczej" nadczłowiekiem?
- Prezydent: Nie rozumiem oddawania orderów
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 23°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Zupełnie nie podzielam gestu Ewy Milewicz, która postanowiła oddać order prezydentowi, dlatego że ten uhonorował historyków IPN. Jest to gest niezrozumiały. Wrażliwość moralna Ewy Milewicz wydaje się bardzo selektywna. Milewicz nie zawsze z takim entuzjazmem wypowiadała się o Lechu Wałęsie. Jeżeli tak ceni Wałęsę, jak pisze dziś, to powinna była przede wszystkim złożyć protest wtedy, kiedy jej szef Adam Michnik formułował o Wałęsie przy okazji wyborów prezydenckich oceny naprawdę jak najostrzejsze, bardzo daleko idące. Ale nie protestowała.
>>> Michalski: dziennikarka „Wyborczej" nadczłowiekiem?
Nie przypominam sobie też, by ktokolwiek z "Gazety Wyborczej" odrzucał ordery, kiedy Aleksander Kwaśniewski jako prezydent nagradzał
ludzi, których kariera w PRL była naganna. A myślę sobie, że jak ktoś jest taki "wrażliwy", to właśnie wtedy powinien był wzywać do oddawania odznaczeń. Z
wrażliwością Ewy Milewicz mam też osobisty problem. Kiedy Adam Michnik opublikował listę podłości, na której znalazłem się i ja, napisałem list do Ewy Milewicz jako do ostatniej spośród
wielu przyjaciół, których miałem kiedyś w "Gazecie Wyborczej". I dostałem od niej odpowiedź, w której przyłączyła się do zachowania Adama Michnika, które traktuje w
kategoriach etycznych jako niedopuszczalne.
Rozumiem, że dziś uzasadniając swoją decyzję sprzeciwem wobec działań IPN, Milewicz pisze o książce o Wałęsie autorstwa Piotra Gontarczyka i Sławomira Cenckiewicza. Tyle że ta
publikacja wypełnia kryteria książki naukowej. Nie ma w niej powiedziane, że zasługi Lecha Wałęsy są nieistotne. Jest tylko powiedziane, że Wałęsie się powinęła noga. I jest to
przedstawione w sposób przekonywujący.
Ja sam kiedyś bez zastrzeżeń popierałem Lecha Wałęsę. Taki był bowiem po prostu wymóg wojny, która się wtedy toczyła. W obliczu przyjaciela Adama Michnika Jerzego Urbana po prostu
nie wolno było powiedzieć nic złego o Wałęsie. Dziś jednak mamy wolny kraj, wolną naukę. I żaden z bohaterów nie jest wyjęty spod krytyki, oceny. Ewa Milewicz mówi zaś de facto : nie
wolno badać tego, co robił Wałęsa, bo to bohater i koniec. Dlatego jej gest wydaje mi się gestem wątpliwym i wielce selektywnym.
___________________
PRZECZYTAJ TAKŻE:
>>> Friszke: IPN pisze historię pod dyktando PiS
>>> Romaszewski: To Friszke upolitycznił IPN
>>> Szef IPN: Nie będzie łatwo mnie odwołać


























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!