Dziennik.plPolityka

Niedziela, 27 maja 2012

Imieniny: Jana, Juliusza, Radowita

Olechowski o odejściu z PO: Krew mnie zalała

2009-07-16 | Ostatnia aktualizacja: 02:31 | Komentarze: 0 | skomentuj

Pogoda

POLSKA

Niedziela 2012-05-27

temp. min 1°C max. 26°C
opady: niewielkie opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

W 2000 roku, gdy obserwowałam pana podczas kampanii prezydenckiej, był pan jedynym kandydatem, który niczego ludziom nie obiecywał. Teraz będzie inaczej?
Wierzę, że w trzeciej dekadzie wolnej Polski ludzie nie oczekują już obietnic, ale powagi i kierunku.

Chce pan być skutecznym przywódcą, ale nienależącym wcześniej do żadnej partii?
Absolutnie! Uważam, że prezydent musi mieć doświadczenie partyjne, musi mieć poparcie konkretnych i zorganizowanych środowisk, nie tylko samych wyborców, musi mieć wyraźne korzenie, ale nie może być w żaden sposób zakładnikiem swoich zobowiązań, sympatii i antypatii wobec konkretnych organizacji.

Czy to dobry kapitał dla kandydata na prezydenta: zdegustowanie polityką? Czy nie ma w panu więcej zgorzknienia niż wiary, że można coś zmienić? Może jest pan zbyt wrażliwy?
Nigdy nie wątpiłem w Polaków. Zachwycili mnie, np. udomowiając Europę. Zawsze wysoko oceniałem nasz potencjał, napisałem o tym esej "Wygrać przyszłość". Ten potencjał jest krępowany i umniejszany przez państwo i politykę. W osobistych bilansach Polaków państwo jest po stronie kosztów nie korzyści. Gdyby te koszty zminimalizować, to moglibyśmy więcej osiągnąć. Gdybym kandydował, to chciałbym wykazać, że możemy to zrobić, że polityka może być po stronie marzeń, że może pomagać, nie musi być ciężarem. A swoją drogą po 20 latach obecności w polityce mam już dość grubą skórę. Jestem też już kompletnie "na golasa", wszystko o mnie wiadomo. Mam również w sobie dość złośliwości, żeby przetrzymać ataki. Wierzę ponadto w sądy polskie i tam, gdzie granice zostaną przekroczone, nie będę się wahał kierować pozwów. Dwukrotnie ściągnąłem niezłe pieniądze z obrażających moje dobre imię polityków - Jarosława Kalinowskiego i Andrzeja Leppera. W związku z czym radzę: proszę uważać.

Z wypominaniem panu współpracy z wywiadem gospodarczym PRL też?
Rozmowa o bilansie życia w Polsce, o godności ludzi byłaby wątkiem, który chętnie widziałbym w kampanii.

Jak pan w takim bilansie ocenia swoją współpracę z wywiadem?
Żałuje, że nie byłem odważniejszy, ale nie ma rzeczy, których musiałbym się wstydzić.

Powie pan tak o całym swoim życiu politycznym? Więcej w nim momentów rozczarowań czy satysfakcji?
Jestem zachwycony, że mi się życie tak potoczyło. Logicznie to ja dziś powinienem w wieku 62 lat odchodzić na emeryturę z jakiejś wielkiej organizacji międzynarodowej. Tam pracowałem, tam mogłem wieść pożyteczne i wygodne, ale też nudne życie. Ale na szczęście potoczyło się inaczej. Jak robię bilans, to się zastanawiam nad swoimi decyzjami. Miałem np. wybór: być ekspertem strony rządowej przy okrągłym stole czy w ogóle tam nie być. Chciałem w tym uczestniczyć, pomóc. To było ogromne dzieło Polaków. Przed pierwszymi obradami poszedłem się pomodlić do karmelitów, bo od strony kościoła wchodziło się do Pałacu Namiestnikowskiego. Czy ja miałem pozytywny, czy negatywny wpływ na polską politykę? Jestem przekonany, że pozytywny. Uzmysławiałem Polakom w głośnym artykule w "Polityce", że sankcje stanu wojennego i tzw. reorientacja eksportu prowadzą do ubóstwa. Czytano to w odcinkach w Wolnej Europie, a BBC zorganizowało na ten temat debatę. Premier Rakowski uważał, że to jest w ogóle pseudonim jakiejś grupy. Byłem na posiedzeniu Biura Politycznego KC PZPR, które zatwierdzało stanowisko polskie wobec pilotowanego przeze mnie pierwszego raportu Banku Światowego o naszej gospodarce. Wytrzymałem napór radykałów i populistów w okresie rządu Jana Olszewskiego i jako minister finansów wznowiłem współpracę z Funduszem Walutowym. Gdyby nie to, że wcześniej pracowałem w Banku Światowym i znali mnie tam ludzie, to do tego porozumienia by wówczas nie doszło. Na pewno przysłużyłem się wejściu Polski do NATO i Unii Europejskiej. I tak dalej, i tak dalej. Ta lista jest długa. Wreszcie stworzyłem Platformę i próbowałem korygować jej kurs.

Czy czuje się pan człowiekiem szczęśliwym?
Mam na co spojrzeć wstecz.

A co z tym szczęściem?
Mam fantastyczne, do zakochania się wnuki. Jak jest obiad rodzinny, panuje harmider i mówimy o niczym, to czuję się bardzo szczęśliwy. A kiedy się modlę, to proszę, żeby Pan Bóg dalej błogosławił, a nie żeby zaczął błogosławić.

*Andrzej Olechowski, przewodniczący rady programowej SD, były ministerv finansów i spraw zagranicznych, jeden z trzech założycieli PO obo Donalda Tuska i Macieja Płażyńskiego.

Źródło: dziennik.pl
« poprzednia1234

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Wiadomości Polityczne

    «