Dziennik Gazeta Prawana logo

Bunt w PiS był planowany od tygodni

8 listopada 2010, 07:02
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Wyjście z partii grupa polityków Prawa i Sprawiedliwości planowała już od kilku tygodni. Kiedy po przegranych wyborach prezydenckich Jarosław Kaczyński zaostrzył kurs, wystraszyli się, że jako gołębie i tak zostaną wycięci. Postanowili działać na własną rękę.

Rozłam w PiS staje się coraz bardziej realny. Z nieoficjalnych informacji „DGP” wynika, że po wyborach może powstać nowy klub parlamentarny, a razem z nim nowe ugrupowanie.

– Liczymy na kilkadziesiąt osób – minimum 25 posłów, którzy wyjdą z klubu PiS. Chcemy, by było ich jak najwięcej, żeby nie można nas było zmarginalizować – mówi jeden z polityków zaangażowanych w tworzenie nowej inicjatywy politycznej. Na razie nikt z posłów nie chce się ujawniać, bo trwa kampania samorządowa i wspierają oni swoich kandydatów.

Wśród polityków PiS zamiar powołania nowego ugrupowania nie jest tajemnicą, choć nikt nie chce mówić o nim pod nazwiskiem, by uniknąć zarzutu, że osłabia wyborcze szanse w kampanii samorządowej. Jednak przeciwnicy bagatelizują całą inicjatywę, mówiąc o niej „PiS light”. Twierdzą, że będzie to kilka, najwyżej kilkanaście osób.

Wydarzeniem, które zapoczątkował ten proces, było wyrzucenie z PiS w zeszłym tygodniu Joanny Kluzik-Rostkowskiej i Elżbiety Jakubiak.

Ale, jak wynika z naszych nieoficjalnych informacji, plan odejścia z PiS grupy polityków był szykowany wcześniej, gdy po kampanii wyborczej Jarosław Kaczyński zaostrzył kurs i dyscyplinę w partii.

– Wszystkich przestraszył, a część zrozumiała, że bez względu na to, co zrobią, i tak zostaną wycięci. A nawet jeśli zachowają członkostwo PiS, i tak nie ma szans na dojście do władzy za rok. Więc lepiej zareagować samemu – mówi jeden z ważnych polityków tej partii.

W nowym klubie oprócz wyrzuconych posłanek, mogą się znaleźć ich przyjaciele z grupy muzealników, m.in. Jan Ołdakowski. Pytanie, czy do ugrupowania dołączą europarlamentarzyści, tacy jak Marek Migalski, Adam Bielan i Michał Kamiński.

Emocje są duże po obu stronach. Największe budzi to, czy nowa formacja ma jakiekolwiek szanse wyborcze. Przeciwnicy nowego ugrupowania przypominają, że na początku tej kadencji z PiS usunięto trzech wiceprezesów: Pawła Zaleskiego, Ludwika Dorna i Kazimierza Ujazdowskiego, i nie zaszkodziło to partii Jarosława Kaczyńskiego. Ujazdowski utworzył z kilkoma innymi byłymi posłami PiS ugrupowanie Polska Plus, które wróciło właśnie do partii matki.

– Oni wyparują – mówi jeden z polityków PiS.

Ale inny, który deklaruje chęć wyjścia, przypomina, że tamci wyszli, gdy PiS obsadzało swoimi ludźmi wiele instytucji – np. media, NBP, Pałac Prezydencki – i wydawało się, że może szybko wrócić do władzy. A teraz nastroje w partii są kiepskie, bo nikt nie liczy na zwycięstwo w wyborach parlamentarnych za rok. Rozłamowcy mają też nadzieję, że w 2011 r. Platformie trudno będzie przejść do ofensywy, gdyż będzie rozliczana z czterech lat działań. Dlatego spodziewają się nawet dwudziestu paru procent poparcia.

Jednak politolodzy są sceptyczni: od powstania mechanizmu finansowania partii politycznych z budżetu żadnej nowej sile nie udało się wbić na stałe do parlamentu. A dwie partie, które niegdyś z niego korzystały – Samoobrona i LPR – wypadły z Sejmu i nie mają już znaczenia. Decydują o tym pieniądze i struktury. – Partię organizuje się za pośrednictwem struktur, a nie bycia w telewizji – mówi poseł PiS Zbigniew Girzyński. – Póki wyborcy będą usatysfakcjonowani nawalanką między PiS a PO, to nic się nie zmieni, ale jak dostrzegą, że kraj się zatrzymał w modernizacji, znajdą się politycy, którzy odpowiedzą na to wyzwanie – mówi Marek Migalski.

Ale jak mówią rokoszanie, sukces nie jest niemożliwy. Potęgę obecnych partii budowały pieniądze z budżetu wydawane na spoty i kampanie billboardowe, jednak ich czas mija. Sejm zakazał billboardów, prawdopodobnie zakaże też kampanijnych spotów – Teraz, by dotrzeć do kanałów newsowych, liczy się pomysł, nie pieniądze. Ostatnia kampania pokazała, że takie wydarzenia jak kapelusz czy śpiewanie „Give Peace a Chance” docierały do milionowej widowni – mówi polityk PiS.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj