Kownacki powiedział w piątek na konferencji prasowej w Sejmie, że w grudniu 2010 roku skierował - jako pełnomocnik części rodzin ofiar - pytania do premiera Donalda Tuska. Odpowiedź nadeszła - według niego - od szefa kancelarii premiera Tomasza Arabskiego. - relacjonował.
Pełnomocnik zaprezentował na konferencji to pismo MSZ, w którym resort odpowiedział m.in. na pytanie czy przy zamykaniu trumien był obecny ktoś z Polaków. Ministerstwo napisało w odpowiedzi: . .
- oświadczył Kownacki.
Jego zdaniem obecnie należałoby spytać MSZ, dlaczego do tej pomyłki doszło. J- mówił Kownacki.
Podkreślił także, że przez wiele miesięcy rodziny ofiar przekonywano, że . Tymczasem - jak mówił - do chwili obecnej bliscy ofiar takich zdjęć nie otrzymali.
Ocenił, że jeśli - jak napisał MSZ - w procesie układania ciał do trumien i ich zamykania uczestniczyli przedstawiciele Zakładu Medycyny Sądowej oraz Laboratorium Kryminalistyki, to były to osoby odpowiedzialne za dokumentację.
Kownacki mówił, że MSZ w piśmie odpowiedział także na pytanie: d. Resort napisał m.in., że ani przepisy, ani dotychczasowa praktyka w prowadzeniu spraw związanych ze śmiercią obywateli polskich w wypadkach komunikacyjnych i katastrofach, które wydarzyły się za granicą, nie przewidują udziału polskich patomorfologów przy sekcjach zwłok wykonywanych przez lokalne służby medyczne.
Z czytamy w piśmie MSZ.
Kownacki skomentował: d powiedział. Prokurator generalny mówił w czwartek w Sejmie, że przyczyną nieprawidłowej identyfikacji dwóch ekshumowanych w ubiegłym tygodniu ciał ofiar katastrofy smoleńskiej było nietrafne ich rozpoznanie przez członków rodzin.
Kownacki odniósł się też do środowej wypowiedzi marszałek Sejmu Ewy Kopacz. Na pytanie, co robili w Smoleńsku polscy lekarze, odpowiedziała, że uczestniczyli w przygotowaniu zwłok do okazania do identyfikacji. - mówił Kownacki.
W ubiegłym tygodniu prokuratorzy wojskowi przeprowadzili w Gdańsku i Warszawie ekshumacje dwóch ofiar katastrofy smoleńskiej: Anny Walentynowicz i - według mediów - Teresy Walewskiej-Przyjałkowskiej. Powodem ekshumacji były wątpliwości rodziny Walentynowicz oraz Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Warszawie, czy ciała obu kobiet nie zostały ze sobą zamienione. Badania genetyczne jednoznacznie wskazały, że tak się stało.