Lider Fideszu brał udział w debacie poprzedzającej głosowanie nad rezolucją, która - jeśli zostanie przyjęta - ma uruchomić art. 7 unijnego traktatu wobec Węgier. Orban zarzucał autorom sprawozdania, że zawiera ono ponad 30 błędów faktycznych; przekonywał, że stosują oni niespójną metodologię. - oskarżał. - dodał premier Węgier.
Szef frakcji Europejskiej Partii Ludowej (EPL), do której należy Fidesz, Manfred Weber wypowiadał się z kolei w debacie poprzedzającej głosowanie nad rezolucją uruchamiającą art. 7 wobec Węgier w bardzo dyplomatyczny sposób. Jak mówił, jego grupa zawsze wspierała w PE dyskusje na temat sytuacji na Węgrzech, wspierała również działania podejmowane przez wiceszefa KE Fransa Timmermansa. Zaznaczył jednak, że. Zwracał uwagę, że kiedy na Węgrzech chciano zmienić konstytucję, wzięto pod uwagę zalecenia ówczesnej unijnej komisarz Viviane Reding.
Z jego słów wynika, że EPL nie zdecydowała jeszcze, jak zagłosuje w środę. Jednak decyzja w tej sprawie ma zapaść jeszcze we wtorek. – powiedział Weber i wezwał, by temat Węgier został omówiony na posiedzeniu Rady UE.
Tuż po nim głos zabrał lider socjalistów Udo Bullmann. Powiedział, że jest zirytowany, gdy słucha Orbana, ponieważ węgierski premier nie rozumie, co jest tematem dyskusji. – zaznaczył. Bullmann oświadczył, że na Węgrzech funkcjonuje najbardziej skorumpowany system w UE. Tłumaczył, że według danych OLAF (Europejskiego Urzędu ds. Zwalczania Nadużyć Finansowych) w przypadku 30 proc. przetargów na Węgrzech zgłaszany jest tylko jeden oferent, a korzyści – jak mówił – czerpie z tego rodzina Orbana.
Zaapelował do EPL, aby europosłowie tego ugrupowania zagłosowali . Podobne apele wygłaszali również przedstawiciele innym frakcji, Zielonych, liberałów czy skrajnej lewicy z GUE (Zjednoczona Lewica Europejska). W obronę premiera Węgier wzięli eurosceptycy i konserwatyści.
Wypowiadający się w imieniu EKR europoseł PiS Ryszard Legutko przypominał, że rząd Fideszu otrzymywał w ciągu ostatnich lat kilkakrotnie wsparcie wyborców.- kpił Legutko.
Jego zdaniem rezolucja w sprawie Węgier nie opiera się na faktach i całkowicie pomija argumenty węgierskiego rządu. - podkreślił eurodeputowany PiS.
Ostrą krytykę posunięć władz Budapesztu przypuścili liberałowie. Ich lider w PE Guy Verhofstadt powiedział, że nie posunie się do tego, żeby nazwać Orbana neofaszystą, zaznaczył jednak, że niewygodna prawda jest taka, iż dzisiejsze Węgry nie weszłyby do UE. - oświadczył polityk. Odrzucał przy tym argumenty premiera Węgier o atakowaniu narodu węgierskiego, wskazując, że jest on jedynie przywódcą politycznym, szefem rządu, a naród to coś więcej niż tylko on.
- wtórował mu szef frakcji Zielonych Philippe Lamberts. - zwracał się do Orbana polityk Zielonych. Również on wyraził pogląd, że obecne Węgry nie zostałyby przyjęte do UE.
Szef eurosceptycznej grupy Europa Wolności i Demokracji Nigel Farage ocenił, że cała sytuacja to "proces pokazowy" wobec Węgier.- mówił o węgierskim przywódcy Brytyjczyk.