Jadące zygzakiem auto to spore zagrożenie. A jak nazwać dwudziestotonowego tira, który jedzie "wężykiem" po ruchliwej trasie Warszawa-Białystok? Na szczęście kierowca tego kolosa zareagował na wezwanie policji i zatrzymał się. Był tak pijany, że nie miał nawet siły dmuchnąć w "balonik".
O dość dziwnym stylu przemieszczania się tira powiadomili policję kierowcy. Ta ruszyła w pościg. Zygzakującą ciężarówkę funkcjonariusze zatrzymali tuż przy wjeździe do Białegostoku.
Kierowca o mało nie wypadł z auta, gdy otworzył drzwi. Był tak pijany, że nie mógł nawet dmuchnąć w alkomat. Gdy to się w końcu udało, okazało się, że mężczyzna ma ponad trzy promile alkoholu w wydychanym powietrzu.
Nie wiadomo, gdzie kierowca tira - Łotysz - tak się upił. Na jego wyjaśnienia trzeba będzie trochę poczekać. Na razie "wypoczywa" w izbie wytrzeźwień.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|