W zamian za poparcie dla Junckera chce tekę szefowej unijnej dyplomacji dla włoskiej minister spraw zagranicznych. Oznacza to, że Sikorski jest w opałach znacznie większych niż po opublikowaniu taśm.
Gdzie jak gdzie, ale w Brukseli krytyczne podejście do Stanów Zjednoczonych jest bardzo w cenie. Polska przez wiele "starych" krajów unijnych była od lat krytykowana za zbytnią proamerykańskość. Wszyscy pamiętamy słowa byłego prezydenta Francji, Jacques’a Chiraka, który polski udział w inwazji na Irak skomentował żałując, że "Polska nie skorzystała z okazji, by milczeć".

Teraz Francuzi, co przyznają w prywatnych rozmowach ich dyplomaci, ucieszyli się ze słów Sikorskiego. - Wreszcie przejrzał na oczy, mówi bardzo rozsądnie - to opinia francuskich i belgijskich dyplomatów, która bynajmniej w Brukseli nie jest odosobniona. Krytyka Davida Camerona to, w poirytowanej brytyjskim szantażem i ciągłym oporem, Europie coś równie pozytywnego. Zwłaszcza tuż przed unijnym szczytem, na którym Wielka Brytania jest głównym buntownikiem.

Krytykując Londyn, Sikorski wpisał się w europejski główny nurt, co paradoksalnie może mu tylko pomóc, a zaszkodzić raczej nie. Jak twierdzili przed wybuchem afery taśmowej niektórzy polscy politycy i dyplomaci, były wówczas duże szanse na to, że to właśnie polski minister spraw zagranicznych zostanie następcą Catherine Ashton. Przemawia za nim spore doświadczenie i obycie w polityce międzynarodowej, kontakty i dosyć silna pozycja. Oraz fakt, że pochodzi z "nowego kraju członkowskiego i Europy wschodniej".

A co jest wadą? Wszyscy zgodnie przyznają – nieprzewidywalność, nadmierna ambicja i kontrowersyjność. Dopóki coś takiego jak wspólna polityka zagraniczna Unii Europejskiej nie zostanie praktycznie powołane do życia, szef(owa) unijnej dyplomacji to funkcja nie mająca wielkiego przełożenia na proces decyzyjny. I dlatego krytykowana zewsząd Ashton była pięć lat temu idealną kandydatką. Pozbawiona wyrazistych poglądów i mocnych ambicji, nie mająca woli prowadzenia samodzielnej polityki Ashton mogła być wysłanniczką głównych rozgrywających i jednocześnie najmniejszym wspólnym mianownikiem.

Sikorski nie kojarzy się z taką postawą. Francja czy Niemcy, cieszące się z krytyki USA, uważają jednocześnie Sikorskiego za zbyt radykalnego w podejściu do Rosji, Ukrainy i polityki wschodniej. Na ostatniej prostej pojawiła się jeszcze jedna, nieoczekiwana przeszkoda. Włochy. Włoski premier, korzystający z dużego poparcia u siebie w kraju i wykorzystując ogólną niepewną sytuację uznał, że Włochy i socjaliści w unijnych rozgrywkach za mało ugrały. I zaproponował, grożąc przyłączeniem się do obozu brytyjskiego, swoją kandydatkę na szefową unijnej dyplomacji. Federica Mogherini od lutego jest ministrem spraw zagranicznych Włoch. Jeśli pozostali unijni przywódcy naprawdę wystraszą się włoskich pogróżek, pozycja Sikorskiego będzie o wiele bardziej zagrożona niż po skandalu z taśmami. 

CZYTAJ WIĘCEJ: Deal Seremeta z Tuskiem? A na nagraniu jest: Deal Seremeta z PiS-em!>>>>