Dziennikarz targnął się na życie przed aresztowaniem
Wojciech Sumliński, dziennikarz podejrzewany o składanie korupcyjnych propozycji byłym oficerom WSI, próbował popełnić samobójstwo w warszawskim kościele - podaje TVP Info. O tym, że może targnąć się na życie, ostrzegał na swoim blogu dokumentalista Sylwester Latkowski. "Jeśli Sumliński powiesi się w toalecie, nikt tego nie uzna za tragiczny wypadek" - ostrzegał. Sam dziennikarz twierdził, że naraził się ludziom służb.
- Zeznania Komorowskiego wyciekły z prokuratury
- Nie wiem, czy Sumliński jest winny
- Prokuratura: Znaleziono tajne dokumenty
- Sumliński przed komisją do spraw specsłużb
- Dwie osoby zatrzymane w aferze z raportem o WSI
- Sumliński na wolności. Do czasu zbadania
- W Krakowie mężczyzna podciął sobie gardło
- Dziennikarz do ministra: Piszę z dna rozpaczy
- Wiceszef ABW: Nie szantażowałem dziennikarza
- "Zamiast przeprosin, był wniosek o areszt"
- Piotr Bączek zeznaje ze szczotką do zębów
- Dziennikarze: Pracownicy Ćwiąkalskiego mataczą
- Zdrowie nie pozwala dziennikarzowi iść za kraty
- W liście pożegnalnym oskarżył specsłużby
- "Premierze! Czemu on chciał się zabić?"
Pogoda
POLSKA
Czwartek 2012-02-16

temp. min -14°C max. 2°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Na szczęście został odratowany, w tej chwili opiekuje się nim żona" - mówi Stanisław Rymar, adwokat Sumlińskiego. Dziennikarz leży teraz w Szpitalu Bielańskim.
Sumliński próbował podciąć sobie żyły warszawskim kościele św. Stanisława Kostki. Według serwisu niezalezna.pl, uratowała go siostra zakonna. Teraz jego życiu nic nie grozi.
Według Sylwestra Latkowskiego, reżysera filmów dokumentalnych, Wojciech Sumliński chciał popełnić samobójstwo już wcześniej - w policyjnej izbie zatrzymań na warszawskim Mokotowie.
"Dziwne, że funkcjonariusze ABW, prokuratorzy, przesłuchując go, nie spostrzegli śladów na przegubie dłoni. Czy sporządzono protokół z tego zdarzenia? Aresztowanie ma jeszcze bardziej spotęgować oddziaływanie na niego, złamać go. Służby doskonale wiedzą o tym, że Sumliński nie jest w najlepszym stanie psychicznym" - twierdzi na swoim blogu Latkowski i dodaje, że areszt dla Sumlińskiego będzie klasycznym aresztem wydobywczym.
Sylwester Latkowski pisze, że rozmawiał już o tym z Luizą Sałapą, rzeczniczką Centralnej Służby Więziennej, bo to jego zdaniem "jedna z osób, która od lat pokazuje ludzką twarz, a nie bezmyślnego klawisza".
"Mam też nadzieję, że będą mieli tam świadomość, że jeśli Sumliński powiesi się w toalecie, nikt tego nie uzna za tragiczny wypadek" - ostrzega reżyser.
"Rzeczpospolita" podaje zaś informację o liście, który Wojciech Sumliński przekazał dziennikarzom. Pisze w nim, że prowadził dziennikarskie śledztwa i mógł się narazić przy tym wielu osobom. Jedną z nich ma być wiceszef ABW Jacek Mąka, który miał mówić Sumlińskiemu, iż ten pożałuje, że zajmował się sprawą przyznania mu mieszkania. Według Sumlińskiego, warte milion złotych mieszkanie przyznano Mące bezprawnie.
"Fragmenty listu Wojciecha S., cytowane przez autorów artykułu, dotyczące ppłk. Jacka Mąki, zawierają nieprawdziwe informacje. Fałszywe oskarżenia i pomówienia kierowane przez osoby, którym prokuratura stawia zarzuty, to element linii obrony, często wykorzystywany przez podejrzanych" - pisze z kolei ABW w specjalnym komunikacie.
Prokuratura zarzuca Wojciechowi Sumlińskiemu oraz pułkownikowi Aleksandrowi L. płatną protekcję. Obydwaj, powołując się na wpływy w Komisji Weryfikacyjnej, mieli według śledczych oferować pozytywną werfikację oficerów Wojskowych Służb Informacyjnych za pieniądze.
Wojciech Sumliński twierdzi, że jest niewinny. "Widziałem w prokuraturze materiały na swój temat i nie ma tam nic" - powiedział w TVN24 dziennikarz. Jego obrońcy już przygotowują wniosek o uchylenie decyzji o aresztowaniu.
























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!