Premier Donald Tusk powiedział w czwartek w Sejmie, że gdyby szukał bezpieczeństwa swoich współpracowników, to nie pojechaliby oni do Moskwy po katastrofie smoleńskiej. Apelował do opozycji, aby nie przekraczać granic, które - powiedział premier, który zabrał wieczorem głos w Sejmie na zakończenie debaty w sprawie katastrofy smoleńskiej.
- dodał szef rządu.
Premier uznał też, że Kancelaria Prezydenta za kadencji Lecha Kaczyńskiego wykazywała , jeśli chodzi o w relacjach z rządem w sferze aktywności zagranicznej prezydenta. - mówił Tusk.
Ocenił też, że ówczesna minister zdrowia Ewa Kopacz miała prawo formułować wrażenie, że - dodał szef rządu.
Tusk mówił, że katastrofa taka jak ta, do której doszło w Smoleńsku, powoduje realne zagrożenie, że - oświadczył premier.
Jak deklarował, po katastrofie smoleńskiej uważał, że zarówno dla rodzin ofiar, jak i dla Polski lepiej jest godnie pochować zmarłych, niż - pytał. Jak dodał przepraszał za ewentualne błędy i - dodał.
Tusk zadeklarował też, że nie może przyjąć punktu widzenia, jaki formułowali niektórzy przedstawiciele prawicy, z którego miałoby wynikać, że prace tzw. komisji Millera nie przyniosły efektu w postaci ustalenia przyczyn katastrofy. - powiedział premier
Jak ocenił, od początku było widać, że polityków PiS nie interesuje dochodzenie do prawdy. - ocenił. Tusk mówił też, że nawet jeśli ustalenia komisji Millera brzmią mało atrakcyjnie , to dlatego, że komisja nie uległa pokusie, aby znalazło się w raporcie. Premier odniósł się też do zarzutów Ludwika Dorna (SP), że Tusk opowiada się za . - oświadczył szef rządu