Adam Bodnar odniósł się na antenie TVN24 do trwających w piątek w całym kraju protestów przeciwko zmianom w sądownictwie oraz prac nad prezydenckimi projektami: ustawy o Sądzie Najwyższym i nowelizacji ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa. Drugie czytanie projektów zaplanowano na 6 grudnia.
Bodnar ocenił, że "jesteśmy niestety w takim momencie naszych dziejów, że metody prawne rozwiązywania problemów, czyli metody, które zapewniały dialog, które się odbywały w ramach określonych konstytucją procedur, zastępujemy metodami protestu politycznego, protestu na ulicy, protestu poprzez odezwy, petycje, różnego rodzaju stanowiska".
Jego zdaniem wątpliwości budzą także negocjacje prezydenta Andrzeja Dudy z PiS w sprawie zmian w jego projektach ustaw o KRS i SN. - podkreślił Bodnar.
Rzecznik Praw Obywatelskich zwrócił również uwagę, że w projekcie ustawy o Sądzie Najwyższym jest mowa o powołaniu nowych izb wewnątrz SN, a konkretnie odniósł się do izby kontroli nadzwyczajnej oraz spraw publicznych. Jak podkreślił, obecnie sprawy publiczne znajdują się w kompetencji izby prawa pracy, zabezpieczenia społecznego i spraw publicznych. Zaznaczył, że są wśród nich m.in. takie sprawy, jak ważność referendów, ważność wyborów.
- powiedział Bodnar.
Przygotowany przez prezydenta projekt ustawy o Sądzie Najwyższym zakłada m.in. badanie przez SN skarg nadzwyczajnych na prawomocne wyroki sądów, w tym z ostatnich 20 lat; utworzenie Izby Dyscyplinarnej z udziałem ławników oraz przechodzenie sędziów SN w stan spoczynku po ukończeniu 65. roku życia, z możliwością przedłużania tego przez prezydenta.
Projekt nowelizacji ustawy o KRS zakłada z kolei wybór przez Sejm 15 członków KRS-sędziów większością 3/5 głosów; w przypadku klinczu, każdy poseł głosowałby tylko na jednego kandydata. Dotychczas członków KRS-sędziów wybierały środowiska sędziowskie. Kwestia wyboru do Rady była w ostatnich tygodniach tematem rozmów prezydenta z PiS - mają się do tego odnosić poprawki tej partii. Wstępny kompromis ma zakładać, że gdyby w Sejmie nie było 3/5 głosów, wówczas - w drugim etapie - do wyboru członków KRS wystarczyłaby większość bezwzględna. Kluby opozycyjne mogłyby wskazać sześciu kandydatów do Rady, a większość parlamentarna - dziewięciu.