"Czy prawdą jest, że jego pobyty w szpitalach mają związek z terapią antyalkoholową? Czy ucieczki do Juraty i czerwone wino to nie środki terapeutyczne, stosowane przezeń w reakcji na problemy w relacjach rodzinnych z bratem i matką?" - niepokoi się poseł Platformy. "Czy w takiej sytuacji, w takim kontekście, prezydent nie traktuje prowadzonej przez siebie polityki jako formy reagowania na osobiste urazy?" - zastanawia się Palikot.

Znany z kontrowersyjnych wypowiedzi polityk PO tłumaczy swoje pytania tym, że "w nieformalnych rozmowach stawia je duża część środowiska politycznego, mniej lub bardziej złośliwie, z mniejszym lub większym niepokojem przyglądając się prezydenturze Kaczyńskiego".

"Ale czym innym jest używanie tych pytań do zakulisowej walki politycznej, w której plotka jest silnym narzędziem, czymś innym zaś publiczne ich postawienie - w oczekiwaniu na jednoznaczne, formalne stanowisko Kancelarii Prezydenta i opinię lekarzy dbających o zdrowie głowy państwa. Czy doczekamy się wyjaśnień?" - zastanawia się Janusz Palikot.

Kancelaria Prezydenta: Palikot przed sąd!
Robert Draba, minister w Kancelarii Prezydenta RP odpowiedział na pytanie posła PO na antenie TVN24. "Prezydent nie miał i nie ma problemów z alkoholem" - stwierdził kategorycznie. Wcześniej zapowiedział, że Kancelaria Prezydenta pozwie Palikota do sądu za pomówienie Lecha Kaczyńskiego.

Przemysław Gosiewski, przewodniczący klubu PiS powiedział w Radiu ZET, że rozważy przekazanie sprawy Palikota do komisji etyki poselskiej. Dodał, że Sejm to "nie karczma piwna i lepiej, żeby Palikot i posłowie PO o tym pamiętali".

"Taki jest urok Palikota" - skomentował zapiski na jego blogu Zbigniew Chlebowski, szef klubu parlamentarnego PO. Dodał, że sam nie zawsze zgadza się z posłem z Lublina.

Palikot: Nie boję się sądu, a uwierzę tylko lekarzom
Sam Palikot jest zamieszaniem wokół swojego bloga zaskoczony. "Na miłość boską, ja się tylko pytam" - stwierdził w rozmowie z TVN24. Ale na specjalnej konferencji prasowej stwierdził, że wyjaśnienia Kancelarii Prezydenta to za mało. Uwierzy dopiero wtedy, kiedy informację o alkoholowych problemach Lecha Kaczyńskiego zdementują jego lekarze.

Poza tym poseł PO przyznał, że nie boi się stanąć przed sądem za swoje słowa. "Jeśli w konsekwencji okazałoby się, że ja nie mam racji, że zadanie tych pytań było zupełnie bezpodstawne, że one nie miały żadnego, najmniejszego odzwierciedlenia w innych faktach, to i tak dobrze ponieść taką cenę - oczywiście wtedy niezbyt przyjemną - dla wyjaśnienia tych okoliczności" - stwierdził Janusz Palikot.

Najpierw jednak będzie się musiał wytłumaczyć przed premierem. Donald Tusk zapowiedział, że będzie go przekonywał, by zajął się poważnymi rzeczami, a nie pisaniem bloga.