Tak długo, by mieszkańcy Izraela mogli żyć bezpiecznie w swoich domach, by nie zagrażał im atak rakietami Kassam. Proszę sobie wyobrazić sytuację ludzi, którzy tam
żyją. Gdy znienacka spada rakieta. Tylko wczoraj i dzisiaj na południu kraju zginęły dwie osoby!
Rozumiem, o co panu chodzi. Ale celem naszej operacji nie są oczywiście pojedynczy bojownicy, a cała machina militarna, jaką skonstruował sobie Hamas w Strefie Gazy. Dlatego tak wybieramy cele,
by niszczyć organizację, która stoi za atakami.
Nie, jestem wręcz przeciwnego zdania. Hamas znalazł się izolacji, nawet w świecie arabskim. Palestyńczycy doskonale wiedzą, że w czasie jak Strefa Gazy znalazła się przez ich politykę w
odcięciu od świata i ubóstwie, przywódcy tej organizacji żyją sobie w luksusowych warunkach w pięciogwiazdkowych hotelach, choćby w Damaszku. Nie przypadkiem zerwanie rozejmu i wojowniczość
Hamasu potępił zarówno palestyński prezydent Mahmud Abbas, jak i rządy Egiptu, Jordanii, a nawet Arabii Saudyjskiej.
Wszędzie znajdą się muzułmańscy fanatycy. To oni organizują te demonstracje.
Bardzo na to liczymy. Abbas ma wielu zwolenników w Strefie i byłoby dobrze, gdyby odzyskał kontrolę nad tym terytorium.
Nie robimy żadnego zamachu stanu w imię rządu Autonomii Palestyńskiej. Naszym celem jest wyłącznie ochronienie ludności południowej części Izraela.
W tej chwili nie możemy wykluczyć żadnej możliwości.
p
* Mark Regev - rzecznik premiera Izraela, wcześniej pracował w dyplomacji