Dziennik Gazeta Prawana logo

Maciej Miłosz: Pan Berczyński skompromitował MON [KOMENTARZ]

18 kwietnia 2017, 08:16
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Wacław Berczyński w Sejmie
Wacław Berczyński w Sejmie/Agencja Gazeta
"Nie wiem, czy pani wie, ale to ja wykończyłem caracale”. Te słowa z piątkowego wywiadu przewodniczącego podkomisji smoleńskiej dr. Wacława Berczyńskiego z Magdaleną Rigamonti na łamach DGP wywołały prawdziwą burzę. Zdumiona była opozycja, zareagowała też rzecznik resortu obrony narodowej. W oficjalnym oświadczeniu stwierdziła, że „wypowiedź dr. Wacława Berczyńskiego nie ma żadnego związku z prowadzonymi i zakończonymi negocjacjami umowy offsetowej ws. kontraktu na zakup śmigłowców Caracal”.

By lepiej wyjaśnić, o co chodzi, przypomnę ten fragment wywiadu: mówił Berczyński Magdalenie Rigamonti.

Rozłóżmy tę wypowiedź na czynniki pierwsze i skonfrontujmy z faktami. Doktor Berczyński sugeruje, że o tym, iż polski rząd zamierza kupić caracale, dowiedział się w kwietniu 2015 r . Można domniemywać, że z mediów. I już wtedy wiedział, że to przekręt. Może to o tyle zdumiewać, że w tym miesiącu prezydent Bronisław Komorowski – chcąc poprawić swoje notowania w kampanii wyborczej – dopiero ogłosił, że Caracal jako jedyny z trzech śmigłowców przejdzie do testów poligonowych. Dwaj inni oferenci nie spełnili wymagań formalnych. Na tym etapie nie były więc jeszcze zakończone negocjacje między resortem obrony i francuskim Airbusem, producentem caracali.

Dalej Berczyński mówi, że "Polska nie może tak strasznie przepłacać". Problem w tym, że Berczyński nie mógł mieć informacji, na podstawie których mógłby ocenić, czy cena była faktycznie wysoka. Po pierwsze dlatego, że musiałby mieć wgląd w postępowanie i informacje niejawne. Biorąc pod uwagę, że wtedy był po prostu starszym panem mieszkającym w Stanach, wydaje się to wątpliwe. Jeśliby jednak znał wówczas niejawne informacje dotyczące tego postępowania, to odpowiednie służby powinny się były tym zająć. Wiedząc jednak, jak mocno ta procedura była prześwietlana, należy w to raczej wątpić.

Co więcej, rozmówca "DGP" nie mógł mieć takich informacji, ponieważ ich wówczas jeszcze nie było. O tym, co faktycznie Polska by dostała za te ponad 13 mld zł wydane na caracale, w dużej mierze decydowały negocjacje offsetowe. A te zakończyły się dopiero w październiku 2016 r ., a więc półtora roku po tym, jak włosy Berczyńskiego miały stanąć dęba. Dopiero wtedy, mając dostęp do wszelkich informacji niejawnych, można było się pokusić o ocenę, czy ta umowa była korzystna, czy nie. Berczyński najwyraźniej – oprócz licznych innych talentów – ma również dar jasnowidzenia.

Dalej szef smoleńskiej podkomisji twierdzi, że Antoni Macierewicz (jak rozumiem, po objęciu stanowiska ministra obrony) poprosił go, by został pełnomocnikiem ds. śmigłowców. Rzeczniczka resortu obrony wyjaśnia tymczasem, że przewodniczący wykonuje swoje zadania "na podstawie decyzji nr 274/MON Ministra Obrony Narodowej z dnia 31 sierpnia 2016 w sprawie powołania podkomisji do ponownego zbadania wypadku lotniczego" i "nie był członkiem Zespołu do zbadania ofert offsetowych oraz przeprowadzenia negocjacji w celu zawarcia umowy offsetowej, nie wypowiadał się na ten temat, nie informował Ministra Obrony Narodowej o swoim stanowisku". Mamy więc dwie niedające się pogodzić wypowiedzi pracowników resortu, jedna musi mijać się z prawdą. Stawiam na tę z wywiadu z dr. Berczyńskim.

Można tę historię oceniać dwojako. Optymistyczna wersja jest taka, że rozmówca "DGP" wyolbrzymił swoją pozycję i wpływy, gdzieniegdzie oszczędnie gospodarując prawdą. Pytanie, czy z taką wiarygodnością wciąż powinien – z namaszczenia ministra obrony narodowej – zajmować się kluczową dla debaty publicznej sprawą: katastrofą w Smoleńsku.

W wersji pesymistycznej mamy natomiast dość przerażającą opowieść o tym, że minister Antoni Macierewicz podjął decyzję w tak ważnej kwestii, jak zakup śmigłowców dla Wojska Polskiego, na podstawie podszeptów kogoś, kto o sprawie nie ma pojęcia. Wtedy za Berczyńskim, który powinien podać się do dymisji już teraz, niezwłocznie powinien podążyć sam minister.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Powiązane
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj