"Zrobię wszystko co w mojej mocy, by pomóc ofiarom tej tragedii. Wiem, że premier już obiecał pomoc, ale i ja coś dodam, choć budżet mojej kancelarii został mocno okrojony" - powiedział Lech Kaczyński.

>>> Świadkowie: Hotel płonął jak pochodnia

Prezydent nie chciał wypowiadać się na temat przyczyn tragicznego pożaru. "To straszna tragedia, widziałem, jak się to wszystko paliło. Musi być dokładne śledztwo" - podkreślił. "Jeżeli budynek staje w takim tempie w ogniu, to jeśli ktoś nie rozlał benzyny po całym budynku i jej celowo nie podpalił, a nie ma teraz takiej hipotezy, to musiała być jakaś zasadnicza wada w budowie" - dodał.

>>> Tusk obiecuje: Pomoc będzie szybka

Lech Kaczyński zaznaczył także, że chce spotkać się z premierem, by zastanowić się nad "sposobem funkcjonowania naszego państwa". Dodał, że był przygotowany przez niego projekt ustawy o funduszu dla ofiar katastrof, ale został on odrzucony już w pierwszym czytaniu.

"Po żałobie narodowej, po świętach przystąpimy do tego, żeby niektóre sprawy rozliczyć, także związane z tempem informowania organów państwa o tego rodzaju zdarzeniach" - zaznaczył Lech Kaczyński. Pytany, czego konkretnie dotyczą zastrzeżenia, odparł, że do czwartku nic nie będzie mówił.

>>> O północy rozpocznie się żałoba narodowa

Prezydent zdecydował o ogłoszeniu trzydniowej żałoby narodowej w związku z tragedią. Żałoba zacznie się o północy. Wiadomo też, że we wtorek i środę, między godziną 17 a 19, w Pałacu Prezydenckim w Warszawie zostaną wystawione księgi kondolencyjne.

>>> Zobacz dramatyczne zdjęcia z miejsca tragedii