Dziennik Gazeta Prawana logo

Kto mieczem wojuje... Niesiołowski przegrał proces z dziennikiem

4 września 2012, 16:08
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Stefan Niesiołowski
Stefan Niesiołowski/Newspix
Wydawca "Rzeczpospolitej" nie musi płacić 10 tys. zł Stefanowi Niesiołowskiemu za felieton, w którym napisano m.in., że posła PO "spuszczono ze smyczy". Kto używa ostrego języka, musi się liczyć z tym samym wobec siebie - uznał Sąd Okręgowy w Warszawie.

Chodzi o felieton z marca 2011 r. ówczesnego redaktora naczelnego "Rzeczpospolitej" Pawła Lisickiego. W dodatku "Plus Minus", w artykule , napisał on m.in., że

Niesiołowski poczuł się urażony tymi słowami i pozwał gazetę o ochronę dóbr osobistych. - mówił na sierpniowej rozprawie. Nie żądał przeprosin, a jedynie 10 tys. zł zadośćuczynienia, co, jego zdaniem, . Przeprosin nie chciał, bo - jak tłumaczył wtedy PAP - "Rz" już w przeszłości publikowała takie po przegranych procesach, ale sens przeprosin unicestwiała, publikując obok swój komentarz.

Pozwany wydawca "Rz", wnosząc o oddalenie pozwu, przekonywał, że nieporozumieniem jest odbieranie publikacji wprost - jako mającej na celu poniżanie, a sformułowania o smyczy i ujadaniu mają charakter "idiomatyczny".

Na tym stanowisku stanął we wtorek sąd, oddalając powództwo. Mocą wyroku Niesiołowski ma też wpłacić pozwanym 1,2 tys. zł tytułem zwrotu kosztów adwokackich.

I - wyjaśniała w ustnych motywach rozstrzygnięcia sędzia Małgorzata Borkowska, zaznaczając, że w żadnym razie nie można tego rozumieć jako porównania do psa. Jak podkreśliła, dziennikarz użył tych słów w felietonie - specyficznym gatunku dziennikarskim, cechującym się lekkim językiem i możliwością wyrażania w nim osobistych poglądów, nawet w ostrej, przesadzonej formie.

Według sądu nie bez znaczenia jest również, że sam Niesiołowski jest znany z ostrego, czy wręcz napastliwego względem innych, języka. "+Ja tę małpiarnię widziałem+, +Pan Bóg tak stworzył kurczaki, że są inteligentniejsze od kaczek+" - cytowała jego wypowiedzi sędzia Borkowska, dodając, że "sąd zna też z urzędu wypowiedzi posła Niesiołowskiego do dziennikarki Ewy Stankiewicz".

WNiesiołowski - zakończył sąd, powołując się na orzecznictwo Europejskiego Trybunału Praw Człowieka.

Wtorkowy wyrok jest nieprawomocny i można się od niego odwołać do Sądu Apelacyjnego w Warszawie. Nie wiadomo, czy Niesiołowski to uczyni - we wtorek w sądzie nie było ani posła, ani nikogo w jego imieniu.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj