Był bez butów, pod wpływem alkoholu i miał rozbitą głowę - tak według "Gazety Wyborczej" wyglądał w chwili zatrzymania przez patrol SOK komendant miejski policji we Wrocławiu, Zbigniew Raczak. Mężczyzna trafił do szpitala, skąd odebrał go jego zastępca.
Komendant Miejski Policji we Wrocławiu, przysłany tu dla ratowania wizerunku po akcji na komisariacie na Trzemeskiej, w nocy "spacerował" bez butów, pod wpływem i z rozbitą głową po ul. Hubskiej. Trafił do szpitala, skąd odebrał go jego zastępca. Za chwilę na @wyborczawroclaw
— Jacek Harłukowicz (@JHarlukowicz) 4 stycznia 2018
Jak z kolei powiedział PAP rzecznik dolnośląskiej policji Paweł Petrykowski, wrocławski komendant miejski został zwolniony do domu po udzieleniu mu pomocy medycznej. Zaznaczył, że okoliczności tego zdarzenia są niejasne i komendant wojewódzki polecił wyjaśnienie, czy podinsp. Raczak trafił do szpitala z powodów "zdrowotnych czy innych" - powiedział Petrykowski.
Rzecznik nie potwierdził informacji, które pojawiły się w mediach, że to Staż Ochrony Kolei poinformowała policję o znalezieniu policjanta pod jednym z wrocławskich sklepów. "Na pewno powiadomione zostało pogotowie" - powiedział PAP Petrykowski. Rzecznik zdementował też informację, że komendant miejski miał się wcześniej spotkać z komendantem wojewódzkim policji.
Z kolei rzecznik Komendy Głównej Policji mł. insp. Mariusz Ciarka poinformował, że komendant główny policji wysłał do Wrocławia oficerów Biura Kontroli KGP, z zastępcą dyrektora tego biura na czele. - powiedział PAP mł. insp. Ciarka.
Na sprawę już zareagował szef MSWiA, Mariusz Błaszczak. - powiedział dziennikarzom minister.
Zbigniew Raczak nadzoruje wrocławską policję od czerwca 2017. Zastąpił on Dariusza Kokornaczyka, którego szef MSWiA odwołał w związku ze sprawą śmierci Igora Stachowiaka na jednej z wrocławskich komend.