Dziennik Gazeta Prawana logo

Stankiewicz o tłumaczeniach Tuska: Groźniejsze niż atak Niesiołowskiego

25 maja 2012, 19:56
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Ewa Stankiewicz
Publicystka ostro rozprawia się z premierem/Newspix
Obrona Stefana Niesiołowskiego w wykonaniu Donalda Tuska podczas posiedzenia Rady Krajowej PO doczekała się komentarza zaatakowanej przez posła dziennikarki Ewy Stankiewicz. Ostrego komentarza.

"Premier, wysyłając sygnał do zaprzyjaźnionych mediów, że jestem osobą, która nie zasługuje na szacunek, również dopuszcza się agresji" - napisała Ewa Stankiewicz, która nagrała atak Stefana Niesiołowskiego na nią przed Sejmem. Poseł PO najpierw zabronił się nagrywać, następnie zagrozi, że zniszczy jej kamerę, a potem próbował odepchnąć jej kamerę. - - krzyczał.

Zobacz także: Niesiołowski zaatakował dziennikarkę. WIDEO >>>

"Ta agresja dotyka bardzo wielu ludzi w Polsce. Markowi Rosiakowi odebrała życie. Nie godzę się na takie standardy" - pisze Stankiewicz w komentarzu w serwisie internetowym "Rzeczpospolitej".

"Patrzenie na ręce władzy jest obowiązkiem dziennikarza, jego dociekliwość - zaletą. To gwarant demokracji. Najwyraźniej dla polityków rządzącej partii to prowokacja, którą należy tępić, nawet fizycznie. Uważam postawę Premiera za znacznie groźniejszą niż niekontrolowany atak posła Niesiołowskiego, który wiedział, że pozostanie bezkarny i jak widać nie pomylił się" - komentuje publicystka między innymi "Rzeczpospolitej" i "Gazety Polskiej Codziennie".

Na profilu "Gazety Polskiej Codziennie" na Facebooku zamieszono jeszcze ostrzejsze oświadczenie Ewy Stankiewicz. Ponieważ odnosi się ono do konkretnych słów Donalda Tuska, dziennikarka przytacza słowa szefa rządu:

"Premier Tusk: ...wtedy, kiedy zwracałem się do pana marszałka Niesiołowskiego z takim apelem, aby przeprosił napastującą go wówczas dziennikarkę za słowa, to mówiłem to – i dzisiaj to też powtórzę, bo takie postępowanie, to znaczy zdolność wybaczania" - cytuje Ewa Stankiewicz. I dodaje:

"W związku z określeniem pana Premiera wyrażającym przekonanie, że napastowałam posła Niesiołowskiego, pragnę przeprosić, że pełniąc swoje obowiązki służbowe ośmieliłam się podejść do posła Niesiołowskiego i tak go zdenerwowałam swoim nazwiskiem, że już po kilkudziesięciu sekundach musiał się rzucić na mnie, tak aż jego partyjni koledzy musieli go ode mnie odciągnąć. Naraziłam posła na zdenerwowanie i musiał mi wyrywać kamerę z rąk oraz obrzucać wyzwiskami. Proszę o wybaczenie. Cieszę się że Pan Poseł nie uszkodził sobie ręki podczas rękoczynów, których dopuścił się na mnie" - ironizuje Ewa Stankiewicz.

Czytaj także: Tusk o Niesiołowskim: To nasz bohater >>>

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Media
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj