- nie ukrywa minister nauki Barbara Kudrycka. Twierdzi, że zdecydowała się na to posunięcie, po tym jak pojawiły się komentarze, że praca Zyzaka mogła powstać z naruszeniem standardów charakteryzujących prace historyków. "Mam nadzieję, że wszystko jest OK, ale chcę być tego pewna. Po to państwo ma do dyspozycji instytucje kontrolne, aby je wykorzystywać" - przekonywała Kudrycka
To Kudrycka wystosowała prośbę do Państwowej Komisji Akredytacyjnej "o wysłanie komisji (...) w celu przeprowadzenia kontroli akredytacyjnej w trybie nadzwyczajnym".
>>>Zyzaka witano jak kiedyś Wałęsę
PKA czuwa nad poziomem kształcenia na uczelniach wyższych. czy też zakazać prowadzenia określonych zajęć.
Kontrola ma być przeprowadzona "w związku z na Wydziale Historii Uniwersytetu Jagiellońskiego ujawnionymi w artykułach prasowych i szerokiej debacie publicznej".
Dziekan Wydziału Historii UJ Andrzej Kazimierz Banach powiedział, że "wydział nie ma nic do ukrycia, jeżeli Ministerstwo Nauki podejmie kontrolę, to proszę bardzo".
"Za poziom pracy magisterskiej odpowiadają promotor i recenzent, tym bardziej że obydwaj są samodzielnymi pracownikami nauki" - dodał Banach. Jak podkreślił, nie ma powodów, aby władze uczelni, np. dziekan, prorektor czy rektor prowadzili w sprawie Zyzaka jakieś specjalne dochodzenie. To o czymś świadczy" - podkreślił dziekan historii.
Paweł Zyzak powiedział, że już zbiera kolejne materiały na temat pierwszego przywódcy "Solidarności". Chce napisać drugi tom swojej pracy "Lech Wałęsa. Idea i historia".