Dziennik Gazeta Prawana logo

Obama się odegrał. Romney słabszy w drugiej debacie

17 października 2012, 08:24
Ten tekst przeczytasz w 5 minut
Mitt Romney i Barack Obama
Mitt Romney i Barack Obama/PAP/EPA
Kulejąca gospodarka, podatki, polityka energetyczna, prawa kobiet i atak na konsulat USA w Libii były tematami drugiej debaty między Barackiem Obamą a jego rywalem w listopadowych wyborach Mittem Romneyem. Debatę ocenia się raczej jako wygraną prezydenta.

Jak i w poprzedniej debacie telewizyjnej z 3 października w Denver, kandydat Partii Republikańskiej (GOP) Romney agresywnie atakował dorobek rządów Obamy. Zarzucał prezydentowi, że w ciągu czterech lat w Białym Domu złamał wiele obietnic. Tym razem jednak prezydent twardo odpierał wszystkie zarzuty swego oponenta i często wytykał mu, że jego wypowiedzi w debacie nie zgadzają się z tym, co mówił i robił poprzednio.

W pierwszych komentarzach obserwatorzy debaty w USA oceniają, że Obama wypadł bardzo dobrze. Wykazał stanowczość silnego przywódcy i zatarł złe wrażenie, jakie pozostawił jego występ w poprzedniej debacie.

Według przeprowadzonego zaraz po zakończeniu debaty sondażu telewizji CNN lepszy był w niej Obama, na którego wskazało 46 procent respondentów. Dla 39 procent zwycięzcą był Romney. Konserwatywne media, m.in. telewizja Fox News, wyrażają jednak opinię, że prezydent co najwyżej zremisował.

Debata, która odbyła się w nocy z wtorku na środę czasu polskiego na Uniwersytecie Hofstra w Hempstead w stanie Nowy Jork, obfitowała w liczne ostre starcia. Obaj kandydaci przerywali sobie nawzajem i oskarżali się o przekręcanie swoich wypowiedzi. Zgodnie z przyjętą w spotkaniu formułą spotkania polityków z wyborcami, pytania zadawali widzowie z sali.

Do pierwszego gwałtownego starcia doszło po pytaniu o powody wysokich cen benzyny. Romney zarzucił Obamie, że hamuje uniezależnienie się USA od eksportu ropy naftowej, przez ograniczanie jej wydobycia w kraju ze względu na ochronę środowiska.

Prezydent replikował, że produkcja krajowej ropy znacznie wzrosła za jego rządów, ale zaznaczył, że popiera też alternatywne źródła energii, rozwijane m.in. przez Niemcy i Chiny. - powiedział.

Romney odciął się, przypominając, że Obama zakazał m.in. budowy ropociągu Keystone z Kanady do Zatoki Meksykańskiej. - powiedział. Obiecał też, że będzie wspierał tradycyjną energetykę opartą na węglu.

Prezydent wypomniał mu wtedy, że jako gubernator Massachusetts popierał zamykanie kopalni węgla jako ekonomiczną konieczność.

Kiedy Romney wrócił do oskarżenia, że administracja hamuje produkcję krajowej ropy, Obama odparł:. - ripostował kandydat GOP. W czasie jego wywodów Obama wstał z miejsca i przerwał mu. - ostro odparował Romney.

Republikanin atakował dorobek pierwszej kadencji Obamy, obwiniając go o wysoki deficyt, powolny wzrost ekonomiczny i wysokie bezrobocie. Argumentował, że przyczyną tego jest antybiznesowe nastawienie Obamy, który za bardzo polega na rządzie w stymulowaniu gospodarki i krępuje sektor prywatny nadmiernymi regulacjami.

- mówił Romney.

Obama przypomniał, że jego administracja uratowała od bankructwa przemysł samochodowy i przeprowadziła reformę sektora finansowego zaostrzając jego regulacje, aby nie dopuścić do powtórzenia się kryzysu takiego jak w 2008 roku.

Znaczną część debaty wypełniła polemika na temat polityki podatkowej. Romney przekonywał, że obniżając wszystkie progi podatkowe o 20 procent, sprawi, że dojdzie do ożywienia koniunktury. T- ciągnął.

Obama ripostował, że propozycje jego oponenta będą kosztować budżet 5 bilionów dolarów zmniejszonych dochodów. Romney upierał się, że wzrost gospodarki zapewni także większe dochody fiskusowi. replikował prezydent. t - protestował Romney.

Obama ponowił stale powtarzany zarzut, że plan Republikanina faworyzuje zamożnych Amerykanów. Deficyt zmusza nas, by bogacze bardziej przyczynili się do jego redukcji. Możemy wrócić do progów podatkowych obowiązujących za prezydenta (Billa) Clintona (kiedy podatki od najzamożniejszych obywateli były wyższe - PAP) - powiedział. - dodał.

Romney kilkakrotnie wracał do krytyki Chin za sztuczne zaniżanie kursu swej waluty, naruszanie praw autorskich i wznoszenie barier handlowych wbrew porozumieniom międzynarodowym. - powiedział.

Obama ripostował, że firma Bain Capital, którą Romney kierował w latach 90., sama inwestowała w Chinach, i to w technologie wspomagające represje przeciw opozycji. Kandydat GOP protestował, że nie ma już z Bain Capital niż wspólnego.

Prezydent przypomniał też, że broni prawa kobiet do aborcji, podczas gdy program Republikanów zmierza do jej zakazu z wyjątkiem przypadków, gdy ciąża jest wynikiem gwałtu lub kazirodztwa, albo zagraża życiu kobiety.

Według sondaży większość kobiet popiera w wyborach Obamę, chociaż poparcie dla niego spadło po pierwszej debacie, podobnie jak w innych grupach elektoratu.

Kiedy debata w Hempstead zeszła na kwestię nielegalnej imigracji, Obama podkreślił, że popiera otwarcie drogi do legalizacji pobytu w USA imigrantom, którzy przybyli do USA przez zieloną granicę, ale jako dzieci. Stanowisko to zjednuje prezydentowi sympatię Latynosów, stanowiących większość obcokrajowców bez prawa pobytu w USA.

Romney tłumaczył natomiast, dlaczego jest przeciw amnestii dla nielegalnych imigrantów i czemu wezwał w prawyborach, aby się dobrowolnie deportowali.

Sprawa ataku na konsulat USA w Bengazi, gdzie zginął ambasador USA w Libii Christopher Stevens, poruszona w jednym z pytań, stała się dla Romneya okazją do krytyki postępowania administracji. Jego zdaniem, rząd nie przyznawał, iż chodziło o atak terrorystyczny, aby nie narazić się na zarzut, iż mimo zabicia załozyciela Al-Kaidy Osamy bin Ladena, ekstremiści są tak samo groźni jak przedtem.

Prezydent zareagował na to z widocznym oburzeniem. - oświadczył Obama.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj