Dziennik Gazeta Prawana logo

Zientarski nie pamięta wypadku

5 lipca 2008, 12:04
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Zientarski znów chodzi
Zientarski znów chodzi/Inne
Bardzo wychudzony, małomówny, jakby nieobecny - Maciej Zientarski przeżył uderzenie rozpędzonego Ferrari w betonowy filar wiaduktu i wraca do zdrowia. Jak dowiedział się "Super Express", dziennikarz ma szansę na powrót do pełnej sprawności fizycznej i intelektualnej. Jednak na razie nie pamięta niczego, co działo się przed wypadkiem.

"Wiem, że z panem Maciejem jest dobrze, bo po powrocie ze szpitala w Bydgoszczy przyszedł do mnie na własnych nogach" - powiedział "Super Expressowi" dr hab. Andrzej Chmura, który w warszawskim Szpitalu im. Dzieciątka Jezus walczył o życie dziennikarza. Lekarze zauważają, że postępy których dokonał przez zaledwie kilka tygodni są kolosalne.

Jeszcze w kwietniu Maciej Zientarski leżał przykuty do łóżka i nie było pewne, czy kiedykolwiek stanie o własnych siłach. Teraz, dzięki nieodstępującej go nawet na krok żonie Beacie, dziennikarz szybko wraca do sprawności.

"Niestety, na tym etapie nie można ocenić, czy całkowicie wróci mu pamięć. Należy dodać, że ludzie po tego typu urazach często nie pamiętają samego wypadku i tego, co wydarzyło się bezpośrednio przed nim" - podkreśla dr Chmura

Dlatego prócz rehabilitacji, Zientarskiego czeka jeszcze skomplikowana terapia która pomoże w odzyskaniu pamięci. Jak dodaje "Super Express", małżonka pomaga Zientarskiemu w najprostszych czynnościach. Karmi, otwiera przed nim drzwi i codziennie odwozi go do kliniki rehabilitacyjnej w Warszawie, gdzie specjaliści robią wszystko, by cofnąć zmiany które zaszły w jego mózgu i powróciła mu pamięć.

To tym ważniejsze, że Prokuratura Rejonowa Warszawa Mokotów powołała już biegłych, którzy zdecydują, czy w najbliższym czasie Maciej Zientarski będzie mógł zostać przesłuchany i czy będzie mu można postawić zarzuty - zauważa "Super Express". Za spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym, w którym zginął dziennikarz Jarosław Zabiega, Zientarskiemu grozi do 8 lat więzienia.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj